Przed ostatnim meczem w grupie 2 sytuacja była prosta. Szwajcaria musiała wygrać dwoma bramkami, 2:1 lub 1:0, by awansować do turnieju finałowego Ligi Narodów. Ogranie Belgów nie jest jednak rzeczą łatwą, gdyż w ostatnich dwóch latach ta sztuka udała się tylko mistrzom świata Francuzom.

 

I już po zaledwie kilkudziesięciu sekundach "Helweci" przegrywali. Cała akcja rozegrała się wewnątrz Borussii Moenchengladbach: fatalny błąd popełnił Nico Elvedi, a Thorgan Hazard uprzedził Yanna Sommera. Belgia wyszła na prowadzenie, a po siedemnastu minutach jeszcze podwyższyła. Po raz kolejny w roli głównej wystąpił młodszy z braci Hazard.

 

W tym momencie Szwajcarzy, którzy przegrali w Belgii 1:2, potrzebowali aż czterech trafień.

 

I nagle zabrali się do pracy. Zaczęło się od kontaktowej bramki Ricardo Rodrigueza z rzutu karnego. Chwilę później Haris Seferovic wykorzystał zagranie Xherdana Shaqiriego - po wzorowej akcji Szwajcarii był remis. Tuż przed przerwą ten sam piłkarz kapitalnie uderzył z dwunastu metrów. Thibaut Courtois był bez szans. Co ciekawe, Belgowie stracili tego gola po tym, jak zaczęli grę z rzutu rożnego! Padli ofiarą własnej broni, bo właśnie w taki sposób zdobyli zwycięską bramkę z Japonią na rosyjskim mundialu...

 

Do przerwy niespodziewanie Szwajcaria prowadziła 3:2 i do awansu potrzebowała już tylko gola, czyli tyle, ile przed rozpoczęciem spotkania. Wszystko zaczęło się na nowo...

 

Gospodarze dopięli swego w 62 minucie. Po raz kolejny wielka w tym zasługa Shaqiriego, który rozgrywał kapitalne zawody. Po jego dośrodkowaniu do siatki trafił Elvedi, czyli ten, przez którego Szwajcaria straciła gola już w drugiej minucie.

Belgowie rzucili się do ataku, groźny był Eden Hazard, ale tego dnia wszystkich przyćmili Shaqiri i Seferovic. To znowu ta dwójka była zamieszana w akcje, która zapewniła Szwajcarom piątego gola! Efektownym podaniem piętą błysnął ten pierwszy, świetnie z bocznej strefy dograł Kevin Mbabu, a Seferovic świetnym strzałem głową zaskoczył Courtois. Coś, co po siedemnastu minutach było czymś niemożliwym, stało się faktem. Szwajcaria rozbiła trzecią drużynę świata!

 

Belgowie po raz ostatni pięć bramek straciła w 2009 roku w meczu eliminacji mistrzostw świata. Wtedy na El Riazor Hiszpania zdemolowała ich 5:0, a dwa gole strzelił David Villa. To tylko pokazuje, jaki kawał czasu minął od takiej klęski.

Szwajcaria - Belgia 5:2 (3:2)

 

Bramki: Rodriguez 26 (rz.k.), Seferovic 31, 44, 84, Elvedi 62 - Thorgan Hazard 2, 17.

 

Szwajcaria: Yann Sommer - Kevin Mbabu, Nico Elvedi, Timm Klose, Ricardo Rodriguez - Edimilson Fernandes, Granit Xhaka, Remo Freuler (79 Denis Zakaria), Steven Zuber (87 Loris Benito) - Xherdan Shaqiri - Haris Seferovic (90+3 Albian Ajeti).

 

Belgia: Thibaut Courtois - Toby Alderweireld, Vincent Kompany, Dedryck Boyata - Thomas Meunier (90 Divock Origi), Youri Tielemans, Axel Witsel, Nacer Chadli (62 Michy Batshuayi) - Thorgan Hazard, Dries Mertens, Eden Hazard.

 

Żółte kartki: Xhaka, Mbabu, Seferovic.