Reprezentacja Polski jest już w Guimaraes, gdzie we wtorkowy wieczór rozegra z Portugalią, na Estádio D. Afonso Henriques, swój ostatni mecz w najwyższej dywizji nowo powstałej Ligi Narodów. Ze względu na wcześniejsze porażki z podopiecznymi Fernando Santosa (2:3) oraz Roberto Manciniego (0:1), Biało-Czerwoni utracili bowiem szansę na utrzymanie się na najwyższym poziomie rozgrywek i w kolejnej edycji będą rywalizować na ich drugim szczeblu.

 

Patrząc na formę prezentowaną przez Polaków w ostatnim czasie, ciężko znaleźć jakiekolwiek pozytywy przed rewanżowym meczem z Portugalią. Wydaje się, że na początku mistrzostw świata 2018 w Rosji nasi kadrowicze utracili umiejętność narzucania swoim przeciwnikom inicjatywy i fatalnie wchodzą w każdy kolejny mecz. Odstępstwem od niechlubnej reguły był pierwszy mecz z Włochami w Bolonii, gdzie wyglądaliśmy lepiej od "Azzurrich" i tylko przez nierozmyślny faul Jakuba Błaszczykowskiego, który poskutkował podyktowaniem rzutu karnego, podzieliliśmy się z nimi punktami.

 

Następujące po nim spotkania z Irlandią (1:1), Portugalią (2:3), Włochami (0:1) oraz Czechami (0:1), jasno pokazały, że kryzys Biało-Czerwonych trwa i zespołowi potrzebny jest impuls, by wyjść z dołka. Tym razem zadanie będzie jednak niesamowicie ciężkie, gdyż po raz drugi przyjdzie nam się zmierzyć ze świetnie dysponowanymi Portugalczykami, którzy już wcześniej zagwarantowali sobie wyjście z grupy. Co prawda, w sobotę bezbramkowo zremisowali oni z "Azzurrimi", jednak w pierwszym meczu z Polakami pokazali jak szybko potrafią przedostawać się pod "biało-czerwoną" bramkę. Z wyjątkowo dobrej strony w meczu na Stadionie Śląskim pokazał się prawy obrońca Juventusu Joao Cancelo.

 

Sytuację przed ostatnim sprawdzianem w tym roku komplikuje Jerzemu Brzęczkowi nieobecność dwóch kluczowych ogniw w jego układance. Z powodu kontuzji kolana zgrupowanie reprezentacji opuścił już Robert Lewandowski, natomiast ze względu na uraz pachwiny nie przyjechał na nie Kamil Glik. Pytania budzi zatem ustawienie Polaków z przodu. Nieobecność kapitana wykorzystać mogą bowiem Arkadiusz Milik i Krzysztof Piątek. Pierwszy z wymienionych strzelił jednak w obecnym sezonie Serie A zaledwie cztery gole, natomiast drugi, po kapitalnym początku, nie wpisał się na listę strzelców w lidze od 7 października.

 

Mimo braku szansy na awans, stawka meczu będzie wysoka, ponieważ Biało-Czerwoni wciąż walczą o punkty rankingowe, które są nam niezbędne, by pozostać w pierwszym koszyku przed losowaniem grup eliminacyjnych mistrzostw Europy 2020. Ponadto, po słabej grze ciągnącej się już od początku rosyjskiego mundialu, kadrze przydałoby się przekonujące zwycięstwo z silnym przeciwnikiem, podnoszące morale i pozwalające zakończyć rok z twarzą.

 

Transmisja meczu Portugalia - Polska od godziny 20.35 w Polsacie Sport. Komentują Mateusz Borek i Tomasz Hajto. Początek przedmeczowego studia od godziny 18.00 w Polsacie Sport.