Polski środkowy mecz rozpoczął w podstawowej piątce, a na parkiecie łącznie spędził 15 minut. Wykorzystał ten czas bardzo dobrze. Trafił cztery z siedmiu rzutów z gry i jedyny wolny, a oprócz dziewięciu punktów miał także siedem zbiórek, asystę i przechwyt. Popełnił dwie straty i pięć fauli.

 

Clippers do tego meczu przystępowali po pięciu zwycięstwach z rzędu. Początek konfrontacji w stolicy USA zapowiadał, że tę świetną serię przedłużą. Goście szybko osiągnęli 24-punktowe prowadzenie, a na przerwę schodzili wygrywając 73:54.

 

Być może jednak dlatego, że było to ich trzecie spotkanie w ostatnich czterech dniach, w drugiej połowie zagrali znacznie słabiej. W trzeciej kwarcie ich przewaga stopniała do dziewięciu punktów, a po nieco ponad siedmiu minutach ostatniej odsłony nic już z niej nie zostało.

 

Wizards to były klub Gortata. "Czarodzieje" są w kryzysie i grają znacznie poniżej oczekiwań, ale kiedy zwietrzyli szansę na zwycięstwo, to ją wykorzystali. Stołeczny klub wygrał dopiero szósty mecz w sezonie. W ekipie gospodarzy John Wall uzyskał 30 pkt i osiem asyst, a Bradley Beal miał 27 pkt i siedem asyst.

 

Clippers popełnili łącznie 17 strat, aż o 10 więcej od rywali. Na wyróżnienie zasługuje jednak Tobias Harris - 29 pkt i dziewięć zbiórek. Natomiast Włoch Danilo Gallinari nie trafił żadnego z ośmiu rzutów z gry.

 

Kolejny mecz koszykarze z "Miasta Aniołów" rozegrają w piątek, we własnej hali z Memphis Grizzlies (11-5).

 

W konferencji Zachodniej prowadzi Portland Trail Blazers (12-5). Minionej nocy zespół ze stanu Oregon wygrał na wyjeździe z New York Knicks 118:114. C.J. McCollum zdobył dla gości 31 pkt, a Damian Lillard dołożył 29.

 

Na Wschodzie i zarazem w całej lidze najlepsza jest ekipa Toronto Raptors (14-4). Kanadyjski zespół pokonał na Florydzie Orlando Magic 93:91. Wśród zwycięzców najlepszy był Kawhi Leonard - 18 pkt.