Roberto Soldić, to zawodnik, który nie tylko przebojem wdarł się do organizacji KSW, ale również jest jednym z największych talentów w europejskim MMA. Debiutując w Polsce podczas gali KSW 41, wyszedł do walki w zastępstwie za Dricusa Du Plessisa i zmierzył się o mistrzowski pas z Borysem Mańkowskim. Niepokonany w swojej kategorii wagowej od sześciu walk Mańkowski wydawał się być faworytem tego starcia, jednak to w jaki sposób został zmiażdżony przez Soldicia, spowodowało, że oczy fanów MMA zwrócił się na nowego króle wagi półśredniej.

 

W kolejnym boju Soldić zmierzył się ze wspomnianym wcześniej, mocnym i doświadczonym Dricusem Du Plessisem i ku zaskoczeniu części fanów został przez niego znokautowany. Sam Soldić tłumaczył później, że przez problemy ze zrobieniem odpowiedniej wagi nie mógł w tym pojedynku pokazać faktycznie na co go stać.

 

Kilka miesięcy później doszło do rewanżu i podczas gali KSW 45 w Londynie, Soldić ponownie stanął naprzeciwko Du Plessisa. Tym razem jednak od początku pojedynku było widać przewagę Roberto, który systematycznie rozbijał mistrza i ostatecznie znokautował go w trzeciej rundzie starcia. Tym samym Soldić odzyskał pas mistrzowski i powrócił na tron kategorii półśredniej.


Roberto Soldić ma dopiero dwadzieścia trzy lata, a do zawodowego świata MMA trafił całkiem niedawno, bo w roku 2014. Już jego pierwsze walki pokazały jednak, w której płaszczyźnie młody Chorwat czuje się najlepiej - z czterech przeciwników, aż trzech pokonał bowiem przez nokaut, a tylko jednego przez poddania. Młody Chorwat nie bez kozery więc jest porównywany z legendarnym Mirco „CorCopem”, który słynął z nokautowania swoich rywali.

 

W kolejnych czterech bojach, Roberto dwa razy musiał uznać wyższość oponentów, ale ani razu nie przegrał przed czasem. W jednym z pojedynków pokonał przez nokaut znanego z KSW Vaso Bakocevica i ostatecznie w roku 2016 zdobył tytuł mistrzowski organizacji Swiss MMA Championship. Ten sukces otworzył młodemu fighterowi drogę do kolejnych walk o pas i doprowadził go do chwili, w której został mistrzem cenionych europejskich organizacji: Superior FC oraz Final Fight Championship. Po wywalczeniu mistrzowskich tytułów, Roberto systematycznie gromił kolejnych rywali, by ostatecznie z sześcioma zwycięstwami pod rząd trafić do organizacji KSW i zdobyć kolejny pas.

 

Podczas zbliżającej się gali KSW 46 rywalem Roberto Soldicia będzie brazylijski specjalista od duszeń, Vinicius Bohrer, który swoją przygodę ze sportami walki rozpoczął od brazylijskiego jiu-jitsu. Szybko jednak, bo w wieku zaledwie siedemnastu lat, trafił do zawodowego świata MMA. Mimo, iż debiut Bohrera nastąpił aż osiem lat przed debiutem Soldicia, Brazylijczyk ma na swoim koncie jedynie cztery walki więcej. Dłuższy staż w klatkach nie przełoży się więc na dużą przewagę związaną z doświadczeniem wyniesionym z zawodowych walk. Dla Bohrera walka w organizacji KSW będzie też pierwszą toczoną poza granicami rodzimej Brazylii.

 

Początek zawodowej drogi Viniciusa nie należał do najłatwiejszych. W debiucie przegrał z Francisco Trinaldo, a w pięciu kolejnych walkach dwa razy ponownie to jego rywale okazywali się lepsi. Później nastąpiła trzyletnia przerwa od startów, ale już po powrocie do klatki Bohrer zaczął rozwijać sportowe skrzydła. W szesnastu kolejnych bojach, aż trzynaście razy to jego ręce były unoszone w geście zwycięstwa. Vinicius wykorzystywał w walkach swoje świetne umiejętności wyniesione z brazylijskiego jiu-jitsu, co spowodowało, że w całej swojej karierze, aż trzynaście razy poddawał rywali, a dwanaście razy kończył starcia już w pierwszej rundzie walki.

 

Vinicius jest też posiadaczem czarnego pasa w brazylijskim jiu-jitsu i zapewne w boju z Roberto Soldiciem, będzie chciał pokazać, że w walce na chwyty nie ma sobie równych. Pytanie tylko czy Soldić da się sprowadzić do parteru? Czy może jednak stójkowe umiejętności Roberto przeważą szalę zwycięstwa na jego korzyść? Na te pytania odpowiedzi poznamy już 1 grudnia, podczas gali KSW 46 w Gliwicach.