W kwietniu 2016 roku obaj dopiero rozpoczynali kariery w największej organizacji MMA na świecie. Dla Blaydesa był to debiut, a dla Ngannou - druga walka. Minimalnym faworytem w Zagrzebiu był jednak ten pierwszy, ale na koniec nie mógł być zadowolony. To Kameruńczyk rozdawał karty, zdołał też posłać rywala na deski w pierwszej rundzie po pięknej kontrze prawą ręką. 

Amerykanin też miał swoje momenty, kiedy przewracał potężnie zbudowanego przeciwnika. Z czasem jednak przyjmował coraz więcej uderzeń, czego nie wytrzymywało jego prawe oko. Po dwóch rundach zamknęło się na dobre, więc do akcji wkroczył lekarz, który chciał natychmiastowego przerwania walki. Sędzia Kevin Sataki miał wątpliwości, ale po tym, jak Blaydes nie potrafił stwierdzić, ile widzi palców, musiał skończyć ten pojedynek.

 

 

Po tym zwycięstwie Ngannou wygrał jeszcze cztery starcia, co doprowadziło go do walki o pas mistrzowski. Na przestrzeni pięciu rund był jednak znacznie słabszy od Stipe Miocica. Ostatnio przegrał też z Derrickiem Lewisem - był to jeden z najgorszych pojedynków w historii kategorii ciężkiej.

Dla Blaydesa była to jedyna porażka w karierze. Od tego momentu wygrał pięć walk, a kolejny triumf może zapewnić mu mistrzowską szansę.

Transmisja gali UFC Fight Night: Blaydes - Ngannou II w sobotę od 12.30 w Polsacie Sport Extra!