Mazur przed KMŚ: Resovia awansuje do czwórki, a Zenit przegra z Lube

Siatkówka

- Być może ten turniej będzie kolejnym etapem pozytywnych reakcji i dobrej gry. Głęboko wierzę, że przy publiczności, która zawsze dodawała Resovii skrzydeł, ta drużyna może sprawić pozytywną niespodziankę - powiedział były selekcjoner reprezentacji Polski, ekspert Polsatu Sport Ireneusz Mazur.

Marta Ćwiertniewicz: PGE Skra Bełchatów czy Asseco Resovia Rzeszów? Która z tych drużyn ma większe szanse w turnieju Klubowych Mistrzostw Świata?

 

Ireneusz Mazur: Jesteśmy gospodarzami bardzo prestiżowego turnieju. Biorą w nim udział dwie nasze drużyny. Problem polega na tym, że nie wiadomo, czy są one na optymalnym poziomie sportowym, aby nawiązać walkę z najlepszymi zespołami na świecie. Paradoksalnie ekipa, która wystartowała w PlusLidze bardzo źle i jest na ostatnim miejscu, najgorszy okres ma za sobą. Jest gotowa, żeby grać na arenie krajowej na bardzo dobrym poziomie. Czy to wystarczy? Grając w Rzeszowie drużyna Asseco Resovii jest w stanie nawiązać walkę nawet z tak utytułowaną ekipą, jak Sada Cruzeiro. Trentino wydaje się być poza zasięgiem. Mam wrażenie, że drużyna z Rzeszowa ma szansę wygrać jeden lub dwa mecze.

 

Czy Klubowe Mistrzostwa Świata będą przełamaniem dla Resovii?

 

Drużyna odłamała świadomość niemocy, rodzaj ciśnienia, który powodował negatywne reakcje w grze. To wszystko rzeszowianie mają za sobą. Wygrali jak dotąd jeden mecz, ale Wcześniej było jeszcze spotkanie w Bełchatowie. Siatkarze Resovii zaprezentowali się bardzo dobrze mimo porażki. Być może ten turniej będzie kolejnym etapem pozytywnych reakcji i dobrej gry. Głęboko wierzę, że przy publiczności, która zawsze dodawała Resovii skrzydeł, ta drużyna może sprawić pozytywną niespodziankę. Liczę na dwa zwycięstwa w grupie.

 

Wspomniał pan o atucie publiczności na Podpromiu. Skra nie będzie grała we własnej hali. Czy kibice pojadą za drużyną do Orlen Areny w Płocku i stworzą równie dobrą atmosferę?

 

Skra ma kibiców w całym kraju. Fenomenem jest, że bez względu na to, gdzie rozgrywa mecze, kibice zawsze przy niej są. Drużyna z Bełchatowa nie gra na własnej hali, ale poziom mobilizacji z pewnością będzie bardzo wysoki. Bełchatowski zespół nie jest w najlepszej formie i będzie potrzebował jeszcze sporo czasu, by ją osiągnąć. Ta dyspozycja, która jest w tej chwili musi być mocno podparta częścią mentalną, czyli mobilizacją i wewnętrznym dopingiem. Ciężko powiedzieć, z kim w tej grupie można wygrać. Wystąpią w niej najmocniejsze zespoły, jakie można wybrać. Wszystko przed drużyną z Bełchatowa, ale to bardzo trudne zadanie.

 

Zeszłoroczny triumfator, czyli Zenit Kazań, również w tym roku wydaje się być faworytem. Czy w zestawieniu zespołów znajdzie się taki, który będzie w stanie zagrozić Rosjanom?

 

Jednym tchem wypowiadam słowo Lube. To drużyna, która jest w tej chwili na podobnym poziomie jakości gry jak Zenit. Walka o zwycięstwo w grupie, a potem prawdopodobnie w finale będzie toczyła się między tymi dwoma zespołami.

 

Jak ukształtuje się finałowa czwórka?

 

Nie jestem typem hazardzisty, więc moje oceny są mocno wypracowane doświadczeniem trenerskim. To nie zawsze wpisuje się w rzeczywistość. Myślę, że w czwórce znajdą się zespoły Cucine Lube Civitanova, Zenit Kazań, Trentino Volley i Asseco Resovia Rzeszów, a zwycięzcą będzie Lube.

 

Cała rozmowa z Ireneuszem Mazurem w załączonym materiale wideo.

Marta Ćwiertniewicz, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze