W nocy z soboty na niedzielę doszło do starcia dwóch legend MMA. Kilkanaście lat temu starcia Chucka Liddella z Tito Ortizem cieszyły się gigantycznym zainteresowaniem (dwa razy wygrał Liddell). Aktualnie jednak obaj zawodnicy mają czasy świetności za sobą. Wystarczy powiedzieć, że ten pierwszy od 2010 roku nie bił się ani razu (wcześniej trzy z rzędu porażki przez nokaut), a ten drugi w ostatnich trzech latach stoczył dwa pojedynki...

 

Ich walka była głównym wydarzeniem gali Golden Boy MMA, która była pierwszą taką inicjatywą Oscara de la Hoyi. Trudno jednak mówić o jakichkolwiek emocjach. Pojedynek zakończył się w pierwszej rundzie, wygrał Ortiz. Do czasu nokautu Liddell skupił się głównie na krążeniu wokół przeciwnika, z którego jednak niewiele wynikało. Dla wielu kibiców to starcie nie powinno w ogóle się odbyć.

 

Liddell zarobił za to starcie 250 tysięcy dolarów, a Ortiz - 200 tysięcy.

 

W programie "Puncher Extra Time" zawodnicy KSW Marcin Wrzosek oraz Kamil Szymuszowski wypowiedzieli się na temat powrotów po tak długich przerwach.

 

- Nie jestem za powrotem, ale zawsze jestem za robieniem 250 tysięcy dolarów - przyznał Wrzosek.

 

- Chuck Liddell i Tito Ortiz to renomowane marki. Na koncie powinni mieć odłożone pieniądze, ale chyba jednak nie mają - dodał Szymuszowski

 

- Wszyscy dobrze wiemy, jak wygląda życie sportowca. Wszyscy myślą, że to życie usłane różami, a tak naprawdę nie jest. Kończy się kariera, kończy się źródło zarobków. Widać po wielu zawodnikach, jak kończą. Niektórzy gorzej, niektórzy lepiej - zakończył "Polish Zombie".

 

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.