Do piątkowego meczu ze Śląskiem we Wrocławiu "biało-zieloni" przystąpią po pięciu zwycięstwach z rzędu – czterech w lidze i jednym w Pucharze Polski. Lechia jest liderem ekstraklasy i w 16 meczach zgromadziła dwa razy więcej punktów niż ich najbliższy rywal. Z kolei nad drugą Legią Warszawa gdańszczanie mają pięć „oczek” przewagi.

 

- Jesteśmy nastawieni na zwycięstwa od pierwszej do ostatniej minuty, ale po ostatnich udanych wynikach w naszym zespole nie ma euforii. Czujemy, że jest dobrze i tego się trzymamy, ale koncentrujemy się na najbliższym meczu i nie dopisujemy obie kolejnych wygranych. Zdajemy sobie sprawę, że jesteśmy dopiero w połowie sezonu i na razie nie osiągnęliśmy nic wielkiego. Nikt z nas też nie powie, że gramy o coś więcej niż tylko o trzy punkty w kolejnym spotkaniu – stwierdził.

 

We Wrocławiu nie zagrają kontuzjowani Patryk Lipski i Artur Sobiech, natomiast pod znakiem zapytania stoi występ narzekającego na uraz stopy Lukasa Haraslina. Poza tym żółte kartki wyeliminowały w meczu ze Śląskiem Portugalczyka Joao Nunesa. Z kolei do gry gotowi są Błażej Augustyn i Kuciak, którzy z tego powodu pauzowali w konfrontacji z Jagiellonią.

 

Słowacki golkiper uważa, że powinien mieć na koncie tylko dwie kartki, bo dwie otrzymał niesłusznie. Podkreślił też, że żadna z nich nie była za dyskusje z arbitrem.

 

- W meczu z Pogonią w Szczecinie chciałem przesunąć sędziego, bo znajdował się między mną oraz piłką i przeszkadzał w obronie karnego. Dotknąłem go, a on uznał to za niesportowe zachowanie. Ok, moja wina. Nie zgłaszam też pretensji do upomnienia w spotkaniu z Jagiellonią w Białymstoku. Uważam natomiast, że nie należała mi się kartka za faul w konfrontacji z Cracovią, ani tym bardziej w meczu z Górnikiem. W Zabrzu chłopak do podawania piłek mocno ja kopnął w moim kierunku, a ja nie uznałem za stosowne się na nią rzucać i dostałem kartkę – wyjaśnił.

 

Trener Lechii Piotr Stokowiec może mieć w piątek z obsadą bramki twardy orzech do zgryzienia. W wygranej 1:0 wcześniejszej konfrontacji z Cracovią Kuciak obronił rzut karny i znalazł się w „11” 15. kolejki. W ostatnim meczu, w którym "biało-zieloni" także u siebie pokonali 3:2 Jagiellonię Białystok, świetnie wypadł Zlatan Alomerovic. Serb został z kolei wybrany do „11” 16. kolejki.

 

- Nie ma klarownych ustaleń, kto z nas będzie bronił w konkretnym meczu. O tym decyduje trener przed spotkaniem i jeśli nie zagram, muszę taką decyzję uszanować. Muszę jednak być przygotowany do gry na 100 procent. Jeśli taka rotacja wyjdzie drużynie na dobre, nie będę miał nic przeciwko temu, ale jednocześnie nie przyznam, że będę się z takiej sytuacji cieszył w stu procentach. Jako członek zespołu wiem, że wyniki są najważniejsze, ale jako bramkarz chciałbym występować w każdym meczu – podkreślił.

 

Gdańska drużyna przeszła niesamowitą metamorfozę, bo w poprzednich rozgrywkach niemalże do ostatniej kolejki broniła się przed spadkiem, natomiast teraz w 15 spotkaniach rundy jesiennej zdobyła 31 punktów, czyli o „oczko” więcej niż w 30 meczach minionego sezonu zasadniczego.

 

- To efekt pracy, pracy i jeszcze raz pracy. Oraz nastawienia w głowie. Praca w poprzednim sezonie nie była taka sama. Nie powiem, że była zła, ale nam nie wychodziło. U mnie bardzo dużo w nastawieniu do pracy zmieniło się latem. Zmieniło się w głowie, a nie jeśli chodzi o ręce czy nogi, bo z tym nigdy nie miałem problemu, ale tak jak się myśli, tak się gra - podsumował Kuciak.