Po marcowej walce rewanż Mameda Khalidova i Tomasza Narkuna musiał dojść do skutku. Wówczas po udanym początku Khalidova, Narkun wykorzystał jego błąd i poddał go duszeniem trójkątnym. Przed drugim starciem w Gliwicach ciężko było wskazać faworyta.
 
Khalidov wyszedł do walki z nieco innym planem niż w pierwszym pojedynku i nie dążył do skończenia za wszelką cenę. Raz miał go na deskach, jednak przewagę miał Narkun świetnie pracujący niskimi kopnięciami.
 
Dużo kontrowersji było w drugim starciu. Khalidov wpakował rywalowi palec w oko i sędziowie zmuszeni byli przerwać pojedynek na dłuższą chwilę.
 
- Co robić? - pytał nerwowo Narkun, kiedy sędzia Goddard przerwał walkę, pytając go o to, czy widzi.
 
Najwięcej emocji obejrzeliśmy w trzeciej rundzie. Narkun miał przewagę i był bliski poddania rywala w parterze. Wówczas Khalidov sensacyjnie wrócił na górę i przejął inicjatywę. Po wyrównanej batalii w parterze sędziowie zakończyli pojedynek, a obaj zawodnicy kończyli pojedynek kompletnie wyczerpani.
 
Sędziowie punktowali 30:27, 29:28, 29:28 na korzyść Narkuna, który wygrał drugie starcie z Khalidovem. 38-latek po walce przyznał, że to był jego ostatni pojedynek...