Początek spotkania mógł zapowiadać ataki przyjezdnych, którzy ruszyli do przodu, ale to gliwiczanie już w swojej pierwszej akcji ofensywnej objęli prowadzenie. Martin Konczkowski wyłożył piłkę Tomaszowi Jodłowcowi, który pokonał bramkarza rywali. Gospodarze poszli za ciosem i szybko zdobyli drugiego gola. Po faulu Mariusza Malca na Michale Papadopulosie swoją trzecią w sezonie bramkę z rzutu karnego zdobył Aleksandar Sedlar.

 

Szczecinianie próbowali rozmontować gliwicka defensywę dośrodkowaniami w pole karne. Niewiele im to przyniosło. Natomiast w 42. minucie wielką szanse na zdobycie kontaktowej bramki miał Radosław Majewski. Dwa razy strzelał z pięciu metrów i dwukrotnie lepszy okazał się bramkarz Piasta Frantisek Plach.

 

Po zmianie stron Pogoń została zmuszona do ataku pozycyjnego. Gospodarze zabezpieczyli tyły i czyhali na okazję do kontry. Doczekali się w 61. minucie. Znów gola z bliska strzelił Jodłowiec, tyle że tym razem po podaniu Mikkela Kirkeskova.

 

Drużyna trenera Kosty Runjaica po tej stracie natarła z animuszem, jednak nie potrafiła wypracować dobrej sytuacji. Dopiero w 73. minucie z ostrego kąta gliwickiego bramkarza mógł zaskoczyć Adam Buksa, potem umiejętności Placha przetestował z daleka Sebastian Kowalczyk.

 

W 81. minucie bramkarz Pogoni Łukasz Załuska sfaulował poza polem karnym Joela Valencię i został ukarany czerwoną kartką. Ponieważ „Portowcy” wykorzystali wcześniej limit zmian, między słupkami stanął 18-letni napastnik Adrian Benedyczak. Nie został zmuszony do poważnej interwencji.

 

Po spotkaniu trener gości nie szczędził słów krytyki, ale wypowiedź zakończył przypomnieniem dobrej wiadomości.

 

- Przegraliśmy zasłużenie. Przez pierwsze 10 minut kontrolowaliśmy spotkanie, ale po pierwszej straconej bramce nie potrafiliśmy się przegrupować. Nie podobał mi się język ciała moich zawodników. W drugiej części chcieliśmy odwrócić losy spotkania, bo wiadomo, że wynik 2:0 bywa niebezpieczny dla drużyny prowadzącej. Niestety mieliśmy dużo strat i z taką grą nie da się wygrać z żadnym zespołem ekstraklasy, a co dopiero w Piastem. Czary goryczy dopełniła czerwona kartka w końcówce i w sumie było to dość kuriozalne spotkanie. Na pewno zebraliśmy bagaż doświadczeń przed kolejnym meczem. Jesteśmy drużyną w procesie rozwoju, na razie jesteśmy z niego zadowoleni, ale czasem taki spokój nie jest dobry i być może ta porażka przyszła w dobrym momencie. Dziś informacją najważniejszą nie jest wynik meczu, tylko to, że nasz zawodnik Adam Frączczak pomyślnie przeszedł operację i czuje się dobrze - mówił Kosta Runjaic.

 

Prowadzący Piasta Waldemar Fornalik podkreślił znaczenie doskonałych interwencji bramkarza gliwickiej ekipy.

 

- Jesteśmy bardzo zadowoleni z wyniku, choć nie wszystko było "och i ach". Dopisujemy sobie trzy punkty, a każde zwycięstwo buduje atmosferę. Ten mecz pokazał, co znaczy zdobyta bramka. Szybko strzelone dwa gole ustawiły przebieg spotkania i pozwoliły drużynie grać pewniej. Myślę, że ważnym momentem była podwójna obrona Frantiska Placha, która zapobiegła stracie kontaktowej bramki. Pogratulowałem drużynie dobrze wykonanego zadania. Prawdę mówiąc nie przypominam sobie ostatnio takiej sytuacji w lidze, żeby do bramki musiał wejść zawodnik z pola - zakończył Fornalik, odnosząc się do sytuacji z czerwoną kartką. 

 

Poniedziałkowe starcie nie wywołało zbyt dużego zainteresowania kibiców. Większość miejsc na trybunach było puste.

 

- Jesteście jak włosy na głowie, zawsze na końcu zostają te najlepsze – komplementował przybyłych spiker.

 

Piast Gliwice - Pogoń Szczecin 3:0 (2:0)

 

Bramki: Tomasz Jodłowiec (10', 61'), Aleksandar Sedlar (17'-karny)

 

Żółte kartki: Sebastian Walukiewicz, Tomas Podstawski (obaj Pogoń)

Czerwona kartka - Łukasz Załuska (Pogoń)

 

Piast Gliwice: Frantisek Plach - Martin Konczkowski, Jakub Czerwiński, Aleksandar Sedlar, Mikkel Kirkeskov - Joel Valencia (88. Denis Gojko), Tom Hateley, Tomasz Jodłowiec, Patryk Dziczek, Jorge Felix (84. Aleksander Jagiełło) - Michal Papadopulos (68. Piotr Parzyszek).

 

Pogoń Szczecin: Łukasz Załuska - David Stec (71. Spas Delew), Sebastian Walukiewicz, Mariusz Malec, Hubert Matynia - Sebastian Kowalczyk, Zvonimir Kozulj, Radosław Majewski (67. Soufian Benyamina), Tomas Podstawski, Iker Guarrotxena - Adam Buksa (76. Adrian Benedyczak).

 

Sędzia: Paweł Gil (Lublin)