- Do końca była i wciąż jest szansa... Zależało nam na tym, żeby zatrudnić ciekawych ludzi i zbudować coś wielkiego. Zawodnicy często podejmowali decyzję, żeby przyjść do tego klubu, bo wiedzieli z kim będą pracować i wierzyli w ten projekt - rozpoczął optymistycznie Łukasz Żygadło.
 
- Tu chodzi o spore pieniądze obiecane przez kogoś komuś. Jak można budować zespół bez jakichkolwiek pieniędzy? Kibic odbiera to we wskazany sposób: władze Stoczni namówiły ciebie, Mateja Kazijskiego czy Rado Stojczewa nie mając nic, a obiecując złote góry - skontrował Jerzy Mielewski.
 
- Nie chcemy do końca firmować swoimi twarzami tego projektu, bo to może uderzyć w nasz wizerunek. Sportowo udało się to zbudować - wystarczy spojrzeć w tabelę. I tak graliśmy do tej pory na hamulcu ręcznym... Naprawdę jest mi szkoda, żeby ten projekt się rozpadł - powiedział były reprezentant Polski.
 
- Są przypuszczenia, że chodzi tutaj o politykę. O interesy. Pamiętajmy, że wszystko działo się przed wyborami samorządowymi - pytał Mielewski.
 
- My jesteśmy "tylko" sportowcami, nie wchodzimy na takie tematy. O tym projekcie nie mówiło się tylko w Polsce. Widzieliśmy reakcje z Włoch, ten projekt był zauważony wszędzie. Niestety też zauważyło to, co działo się później. Nie da się ukryć pewnych faktów, które były brutalne. Radostin Stojczew nie rozumie tej sytuacji. Dziwi się, że w kraju mistrzów świata nie udało się tego projektu utrzymać. Może się uda to uratować, ale jest już na tym projekcie rysa - zakończył Żygadło.
 
Fragment rozmowy Jerzego Mielewskiego z Łukaszem Żygadło w załączonym materiale wideo.
 
Cały odcinek Prawdy Siatki z Żygadło na temat Stoczni Szczecin pod TYM LINKIEM.