Puchar Polski: Miedź wygrała we Wrocławiu i jest w ćwierćfinale

Piłka nożna

Pod koniec października Śląsk wygrał ligowy mecz w Legnicy aż 5:0. Przed wtorkowym spotkaniem w Pucharze Polski trener wrocławskiej drużyny przestrzegał, by nie sugerować się tamtym wynikiem, bo Miedź to już zupełnie inny zespół, gra lepiej i dużo większą wagę przykłada do defensywy. Słowa Tadeusza Pawłowskiego potwierdziły się we wtorkowy wieczór.

Od początku meczu we Wrocławiu obie druuzyny grały bardzo czujnie i spokojnie. Szczególnie goście, którzy nie kwapili się do ataków, czekając na to, co zrobią gracze Śląska i licząc na okazję do kontrataku. Pierwsza groźna akcja gospodarzy zakończyła się rzutem rożnym, po którym głową strzelał Wojciech Golla. Piłka minimalnie minęła bramkę. W 20. minucie piłkarze Miedzi mieli jeszcze więcej szczęścia. Przy dośrodkowaniu w pole karne bardzo poważny błąd popełnił Łiukasz Sapela, który minął się z piłką. Piłka trafiła na nogę Mateusza Cholewiaka, ale jego strzał z woleja był bardzo niecelny.

 

Przewaga Śląska rosła, jednak nie przekładała się na liczbę dobrych sytuacji bramkowych. Wrocławianie nie tracili jednak piłki, co nie pozwalało Miedzi przeprowadzać kontrataków, na które tak liczyli. Tylko raz, po indywidualnej akcji i dośrodkowaniu Henrika Ojamy w polu karnym Jakuba Wrąbla zrobiło się gorąco. Pożar został jednak ugaszony.

 

W 43. minucie Miedź przeprowadziła pierwszą akcję zakończoną celnym strzałem. I od razu zdobyła bramkę. Borja Fernandez wprowadził piłkę w pole karne, a obrońcy Śląska patrzyli na to jak zahipnotyzowani. Fernandezowi nikt nawet nie próbował przeszkodzić w oddaniu strzału po ziemi. i goście wyszli na prowadzenie.

 

Początek drugiej połowy nie wskazywał, by w przerwie trener Pawłowski i jego piłkarze znaleźli jakiś sposób na zmianę sytuacji. Przedostanie się pod bramkę Miedzi było dla nich prawie niewykonalne, a zawodnicy Dominika Nowaka bronili się daleko od własnego pola karnego. W szeregi wrocławskiej drużyny wkradła się nerwowość, co wyraźnie widać było w co raz większej liczbie niedokładnych podań i wzajemnych pretensjach. Efektu nie przynosiły także stałe fragmenty gry.

 

Wykorzystując pomyłki gospodarzy Miedź kontratakowała. W 57. minucie Zieliński huknął zza pola karnego, ale piłka minęła minęła bramkę. Ten strzał obudził nieco wrocławian, którzy natychmiast odgryźli się groźną akcją. Główka Picha z dziesięciu metrów zmusiła Sapelę do interwencji. Trzeba przyznać, że interwencji najwyższej klasy.

 

Kolejne ataki Śląska to bicie głową w mur. Goście zaczęli jeszcze dokładniej bronić wyniku i potwierdzili, że chwalący i grę defensywną trener Śląska miał rację. Wynik już się nie zmienił i w ćwierćfinale Pucharu Polski zagra beniaminek Ekstraklasy Miedź Legnica.


Śląśk Wrocław - Miedź Legnica 0:1 (0:1)
Bramka: Borja Fernandez (43')

 

Śląsk Wrocław: Jakub Wrąbel - Łukasz Broź, Mariusz Pawelec, Wojciech Golla, Dorde Cotra - Augusto - Robert Pich (74' Daniel Szczepan), Maciej Pałaszewski (82' Piotr Samiec-Talar), Damian Gąska (46' Arkadiusz Piech), Mateusz Cholewiak - Marcin Robak


Miedź Legnica: Łukasz Sapela - Aleksandar Miljković, Kornel Osyra, Mateusz Żyro - Paweł Zieliński, Petteri Forsell (90'+3 Łukasz Garguła), Adrian Purzycki, Borja Fernandez (90'+3 Grzegorz Bartczak), Henrik Oiamaa, Artur Pikk - Mateusz Szczepaniak (77' Fabian Piasecki)

 

Sędzia: Piotr Lasyk (Bytom)

 

Widzów: około 3500

WŁ, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze