Koszykarze z Gdyni przystępowali do mecz z Albą pewni, że w drugiej fazie rozgrywek Eurocup ich zabraknie. Przesądziło o tym przegrane spotkanie w Zagrzebiu z Cedevitą w poprzedniej kolejce. Kibice po cichu liczyli, że uwolnieni od presji związanej z walką o awans do czołowej szesnastki Pucharu Europy, koszykarze z Gdyni postarają się o niespodziankę. jednak już w pierwszej kwarcie wicelider z Berlina sprowadził ich oraz podopiecznych Przemysława Frasunkiewicza na ziemię. 

 

Alba Berlin dominowała, choć najlepsi gracze niemieckiej drużyny zaczęli mecz w rezerwie. Zmiennicy na początku nie radzili sobie z dobrą obroną Arki, ale po kilku minutach ją przełamali. Trener wprowadził drobne zmiany i Alba wygrała pierwszą kwartę, choc porywającej koszykówki nie pokazała. 

 

W drugiej kwarcie wydawało się, że grającym bez jakiejkolwiek presji gdynianom uda się nawiązać walkę. W trzy minuty rzucili bowiem tyle punktów ile w całej pierwszej kwarcie, znów dobrze bronili. Goście nie pozostawali jednak dłużni i też punktowali. Na domiar złego potwierdziło się to, że zawodnicy trenera Frasunkiewicza grają "w kratkę". Kilka chwil rozkojarzenia i goście schodzili na przerwę z przewagą jedenastu punktów.

 

Trzecią, bardzo wyrównaną część meczu Arka wygrała, ale straty udało się odrobić minimalnie, bo zaledwie o dwa punkty. W ostatnich minutach spotkania berlińczycy kontrolowali wydarzenia na parkiecie. Oni musieli to spotkanie wygrać i choć w poczynania koszykarzy Alby za moment wkradły się nerwy, to i w tej kwarcie byli lepsi, stawiając kropkę nad i.     

 

Arka Gdynia - Alba Berlin 64:76 (12:19, 21:25, 19:17, 12:15)

 

Arka Gdynia: Deividas Dulkys 22, Robert Upshaw 9, Joshua Bostic 8, Filip Dylewicz 8, James Florence 6, Marcel Ponitka 5, Dariusz Wyka 4, Adam Łapeta 2, Jakub Garbacz 0, Krzysztof Szubarga 0.

 

Alba Berlin: Niels Giffey 18, Luke Sikma 16, Peyton Siva 14, Rokas Giedraitis 9, Dennis Clifford 7, Joshiko Saibou 6, Tim Schneider 3, Kenneth Ogbe 2, Stefan Peno 1, Johannes Thiemann 0.