W 23 meczach tego sezonu utalentowany pomocnik strzelił trzy gole. Nie trzeba jednak oglądać jego bramek, by przekonać się, że ma dar, który ustawia go w gronie kandydatów na najwybitniejszego piłkarza kolejnej dekady, a na pewno przyszłego zdobywcę Złotej Piłki. Sposób, w jaki prowadzi piłkę, przegląd pola, momentami charakterystyczna dla reżysera gry bezczelność – to wszystko sprawia, że zaczęto mówić o de Jongu jako piłkarzu tkniętym geniuszem samego Johana Cruyffa.

 

Z tym de Jong ma największy problem, bo porównanie go po prostu onieśmiela. Obserwatorów zaś nurtuje, czy Holender rzeczywiście jest na boisku numerem 10, bo przecież w kilka chwil potrafi zmienić się w defensywnego pomocnika na wzór Franka Rijkaarda, czy gracza 50/50 (pozycja numer 8) z cechami innego rodaka Ruuda Gullita. Są i tacy, którzy w de Jongu widzą Arie Haana, wielką gwiazdę Ajaksu i holenderskiej piłki lat 70., lub młodego Franza Beckenbauera, który nim stał się cesarzem obrony występował w pomocy. Wobec tych analogii porównania do Andresa Iniesty czy Sergio Busquetsa brzmią banalnie.

 

W tym sezonie Ajax gra w systemie 4-3-3 lub 4-2-3-1, a de Jong w nim po prostu dojrzał, stając się pomocnikiem w starym stylu – dostojnym, ale skutecznym. Kiedy ogląda się de Jonga, trudno doszukać się cyrkowych zagrań w stylu Ronaldinho, ekwilibrystyki Zlatana Ibrahimovicia, czy dryblingu Maradony. Holender nie jest aż tak efektowny, ale za to efektywny do granic. Wygląda jakby w ogóle nie dryblował, a po prostu przechodził swobodnie obok zahipnotyzowanych przeciwników. Ma zmysł szachisty, którego skuteczność jest bliska ideału, podobnie jak umiejętność przewidywania zagrań przeciwnika. Sam twierdzi, że nie musi kręcić rywalami jak Messi. Skoro gra w ten sposób od dzieciaka i przynosi mu to sukcesy, nie będzie niczego zmieniał. Nie ma chyba na świecie piłkarza, który myślałby tak samo intuicyjnie jak on. Do tego fenomenalne długie podanie, gdzie partnerzy de Jonga mogą być pewni, że piłka zawsze spadnie im na nos – czy to kilka, czy kilkadziesiąt metrów. Ma też inną broń, którą jest perfekcyjne prostopadłe zagranie do partnera po ziemi z pominięciem formacji rywala. W ubiegłym sezonie De Jong był najdokładniej podającym (91,5 proc.) i dryblującym (90,3 proc.) w całej lidze holenderskiej.

 

Zresztą wystarczy wnikliwie słuchać wypowiedzi młodego piłkarza; już kilka razy powtórzył znamienne zdanie „staram się mieć obraz tego, gdzie wszyscy są”… W jednym z wywiadów de Jong określił to, że w momencie, kiedy dostaje piłkę, ma już w głowie stopklatkę, dzięki której doskonale orientuje się, gdzie są na boisku jego partnerzy. Tego nie można się nauczyć, z tym trzeba się urodzić. Niewielu jest przecież graczy okrzykniętych gwiazdami, którzy najpierw zastanawiają się, gdzie jest kolega z zespołu i jak mu podać piłkę, zamiast wybierać warianty indywidualne.

 

Dla Holendrów, sponiewieranych traumą dwóch kolejnych wielkich imprez bez awansu, de Jong jest symbolem odradzającej się potęgi. Choć gracz Ajaksu rozegrał w kadrze dopiero pięć meczów, traktowany jest jak kluczowa postać zespołu, który wyeliminował Francję oraz Niemców w Lidze Narodów samemu dostając się do finału tych rozgrywek.

 

De Jong może przebierać w ofertach. Te najpoważniejsze napłynęły z PSG, Barcelony, Manchesteru City i Bayernu Monachium. Ze źródeł zbliżonych do piłkarza oraz Ajaksu można wywnioskować, że młodemu Holendrowi najbliżej jest do francuskiego giganta. Oferta Barcelony jest atrakcyjna pod względem perspektyw, jakie kreślą Katalończycy, ale jest słabsza finansowa. Być może z tych samych powodów propozycję przejścia do Barcelony odrzuci inna wschodząca gwiazda Ajaksu Matthijs de Ligt. Z drugiej strony jest mocny argument za tym kierunkiem, ponieważ w rozmowy włączył się Marc Overmars. Była gwiazda holenderskiej piłki ma jednak sporego konkurenta, bo wśród tych, którzy przekonują de Jonga do Paryża jest m.in. Kylian Mbappe. Tacy egoiści wręcz pożądają kolegów, którzy zamiast lśnić indywidualnymi rozwiązaniami, będą obsługiwać gwiazdy.

 

We wtorek Ajax z de Jongiem zagra przeciwko Bayernowi Monachium (transmisja w Polsacie Sport Premium 1) o pierwsze miejsce w grupie. Holendrzy są już pewni awansu do fazy pucharowej, pierwszego po 13 latach oczekiwania. Może nie będzie to powtarzająca się historia klubu, który w latach 70. zdobył trzy kolejne Puchary Europy, poprawiając czwartym w 1995 r., ale Ajax już teraz jest zespołem, który obok Borussii Dortmund ogląda się w tym sezonie najprzyjemniej. Oczywiście dzięki de Jongowi.