W kwietniu 2015 roku Torino wygrało przed własną publicznością 2:1 i cieszyło się z pierwszego zwycięstwa nad Juventusem po dwóch dekadach. Od tego momentu jednak bardziej utytułowany zespół z Turynu potwierdził swoją dominację, wygrywając pięć z sześciu ostatnich potyczek ligowych i raz remisując.

 

- Weekendy z derbami są najdłuższy w roku - stwierdził były pomocnik "Juve" Giuseppe Furino, cytowany na portalu ESPN.

 

Już kilka dni przed spotkaniem na głównym placu w mieście - Piazza San Carlo - można zobaczyć nietypowy widok. Wiele osób staje na namalowanej tam na ziemi podobiźnie byka i kręci się wokół własnej osi. Według legendy ma to przynieść szczęście. Na co dzień ten rytuał nie cieszy się szczególnym zainteresowaniem mieszkańców, ale przed derbami kibice chwytają się wszystkich sposobów.

 

Można przypuszczać, że większość tych przesądnych fanów wspiera drużynę Torino, która jest siedmiokrotnym mistrzem Włoch. Juventus tyle razy zdobył "Scudetto" w ostatnich... siedmiu sezonach. Obecnie jest zdecydowanym liderem Serie A i pewnie zmierza po ósmy tytuł z rzędu. Ma 43 punkty, o osiem więcej od wicelidera Napoli i o 21 od szóstego w tabeli lokalnego rywala.

 

Obrońca Juventusu Leonardo Bonucci nie ma łatwego życia w derbowy weekend. Jeden z jego synów, Mattia, wspiera go i cały zespół, ale drugi, Lorenzo, całym sercem jest za Torino. Jego idolem jest napastnik Andrea Belotti, trzeci strzelec ekstraklasy w sezonie 2016/17, który w sobotę może być największym zagrożeniem dla defensywy "Starej Damy". Po drugiej stronie takich atutów nie brakuje - Argentyńczyk Paulo Dybala, Chorwat Mario Mandzukic i przede wszystkim Portugalczyk Cristiano Ronaldo są w stanie pokonać każdego obrońcę.

 

- Torino to pasja, a Juventus to pancernik. Naszym CR7 jest nasz zespół. Zwycięstwo w derbach byłoby dla nas wszystkich najlepszym prezentem na święta - powiedział Belotti na antenie telewizji Sky.

 

Trener gospodarzy Walter Mazzarri słynie z nerwowości i temperamentu. W tym sezonie już trzykrotnie odsyłano go na trybuny za niewłaściwe zachowanie i krytykowanie decyzji sędziów.

 

- Oni chyba myślą, że lepiej wyrzucić Mazzarriego na trybuny, to przestanie gadać. Chyba po prostu nie jestem zbyt miłą osobą - mówił szkoleniowiec po październikowym meczu z Fiorentiną, w którym też został odesłany na trybuny.

 

Mecz na Stadionie Olimpijskim wykorzystywanym przez oba kluby zaplanowano na sobotę na godzinę 20.30.

 

Na zwycięstwo podopiecznych Mazzarriego liczy też m.in. Napoli. Zespół Arkadiusza Milika i Piotra Zielińskiego przegrał we wtorek z Liverpoolem 0:1 i odpadł z Ligi Mistrzów. Po przerwie zimowej wystąpi jedynie w Lidze Europejskiej i można przypuszczać, że trener Carlo Ancelotti i cały zespół skupią się teraz na rywalizacji w ekstraklasie. W niedzielę o 18 ich rywalem na Sardynii będzie Cagliari.

 

Jak zwykle można się spodziewać występów kilku innych polskich piłkarzy w Serie A. Trzech z nich - Bartosz Bereszyński, Karol Linetty i Dawid Kownacki - gra w Sampdorii Genua, która w niedzielę o 15 podejmie Parmę. Z kolei o 12.30 naprzeciw siebie mogą stanąć Thiago Cionek ze SPAL Ferrara i Paweł Jaroszyński oraz Mariusz Stępiński z Chievo Werona.