Spotkanie miało dla gospodarzy ogromne znaczenie nie tylko ze względu na przedostatnią pozycję w tabeli, ale własnie na zaplanowane na sobotę obchody 70-lecia Górnika. Przed meczem kibice odśpiewali klubowym legendom „100 lat”, a piłkarze wystąpili w okazjonalnych, urodzinowych koszulkach. Sympatycy Górnika domagali się od nich, by zagrali „jak za dawnych lat”.

 

- Musimy wygrać wszelkimi dostępnymi sposobami – mówił przed pierwszym gwizdkiem szkoleniowiec zabrzan Marcin Brosz.

 

Pierwsza szansę na objęcie prowadzenia miała jednak Arka. W 10. minucie „oko w oko” z debiutującym w ekstraklasie 19-letnim bramkarzem gospodarzy Danielem Bielicą znalazł się Maciej Jankowski, jednak nie zdołał go pokonać z kilku metrów.

 

Potem groźniejsze były akcje „jubilata”. Pavels Steibors obronił strzały Jesusa Jimeneza i Szymona Żurkowskiego, jednak w 31. minucie gdyński bramkarz wyjmował piłkę z siatki. Po dośrodkowaniu Adama Wolniewicza, głową gola strzelił Dani Suarez.

 

Drugą połowę też mogli w sposób wymarzony rozpocząć przyjezdni, gdyby Luka Zarandia, będąc sam na sam z Bielicą, potrafił przelobować bramkarza.

 

Ofensywna postawa gości przyniosła im gola w 57. minucie, kiedy pięknym uderzeniem z rzutu wolnego do wyrównania doprowadził Michał Nalepa. Błyskawicznie mógł na to trafienie odpowiedzieć napastnik zabrzan Igor Angulo, który najpierw przegrał pojedynek ze Steinborsem, potem z bliska strzelił niecelnie.

 

Zabrzanie wciąż nacierali, ale nie potrafili zwieńczyć swych akcji golem.

 

10 minut przed końcem goście przedwcześnie cieszyli się z przyznania im rzutu karnego. Po analizie wideo sędzia zmienił decyzję, uznając, że wcześniej faulowany był kapitan Górnika Szymon Matuszek.

 

W końcówce więcej okazji do zdobycia zwycięskiej bramki miał Górnik, na przeszkodzie stanęły źle ustawione „celowniki” gospodarzy, którzy nie zdołali uczcić jubileuszu wygraną.

 

Po meczu trener gości Zbigniew Smółka powiedział: - Dobrze zaczęliśmy spotkanie. Maciej Jankowski miał na początku stuprocentową okazję i gdyby ją wykorzystał, można by się pokusić o wygraną. Do momentu, kiedy doznał złamania nosa a rozciętą głowę trzeba było szyć, graliśmy bardzo dobrze. Górnik nas tym faulem wybił z rytmu. Nie pozbieraliśmy się i na boisku były męki. Cieszę się, że Michałowi Nalepie wyszedł kapitalny strzał z rzutu wolnego. Szanujemy remis, utrzymaliśmy w tabeli dystans do Górnika.

 

W nieco gorszym nastroju był Marcin Brosz: - Cały ten tydzień jest wyjątkowy ze względu na obchody 70-lecia klubu. Zdawaliśmy sobie sprawę, że kluczowe było to spotkanie. Chodziło o to żeby punkty zostały w Zabrzu. Szkoda, bo robiliśmy wszystko, żeby tak się stało. Natomiast zabrakło tego ostatniego podania. Pozostaje niedosyt, bo mamy w głowach stworzone sytuacje podbramkowe i to jak mogliśmy je rozwiązać. Szczególnie końcówka była emocjonująca, kiedy każda akcja mogła się inaczej zakończyć, a mecz inaczej potoczyć - mówił szkoleniowiec gospodarzy.

 

W następnej, ostatniej już w tym roku ligowej kolejce rozgrywek, Górnik zagra w Gdańsku z liderem - Lechią (22.12). Piłkarze Arki dzień wcześniej podejmą Wisłę Płock.

 

Górnik Zabrze - Arka Gdynia 1:1 (1:0)

Bramki: Dani Suarez (31') - Michał Nalepa (57')

 

Żółte kartki: Dani Suarez, Szymon Matuszek - Nabil Aankour, Michał Nalepa, Adam Deja, Adam Danch

 

Górnik Zabrze: Daniel Bielica - Adam Wolniewicz, Dani Suarez, Paweł Bochniewicz, Adrian Gryszkiewicz - Kamil Zapolnik (83. Rafał Wolsztyński), Szymon Matuszek, Szymon Żurkowski, Jesus Jimenez (76. Konrad Nowak) - Marcin Urynowicz (62. Łukasz Wolsztyński), Igor Angulo.

 

Arka Gdynia: Pavels Steinbors - Damian Zbozień, Christian Maghoma, Luka Maric, Adam Marciniak - Nabil Aankour (71. Mateusz Młyński), Adam Deja, Michał Janota, Michał Nalepa (78. Adam Danch), Luka Zarandia - Maciej Jankowski.

 

Sędzia: Łukasz Szczech (Warszawa)