Polski obrońca zdecydowanie skorzystał na przyjściu austriackiego szkoleniowca. Zagrał przecież 90 minut w debiucie Hasenuhttla przeciwko Cardiff City (0:1), a w spotkaniu z Arsenalem po raz kolejny znalazł się w wyjściowym składzie.

 

Bednarek zagrał bardzo solidnie, często znajdował się w odpowiednim miejscu, dzięki czemu potrafił stopować wszystkie groźniejsze podania w kierunku Pierre'a-Emericka Aubameyanga. Miał też najwięcej przechwytów w drużynie. To również dzięki jego postawie Southampton wygrał 3:2.

 

Zaczęło się od Danny'ego Ingsa, który wykorzystał dobre dogranie Matta Targetta. Swoje zrobiła też obrona Arsenalu, która składała się ze Stephana Lichsteinera (na co dzień boczny obrońca), Laurenta Koscielnego (niedawno powrócił do gry po naderwaniu ścięgna Achillesa) oraz Granita Xhaki (na co dzień środkowy pomocnik).

 

Arsenal odpowiedział za sprawą trafienia Mkhitaryana, ale jeszcze przed przerwą Ings zdobył drugą po bramkę. W drugiej połowie reprezentant Armenii po raz kolejny wyrównał, ale ostatnio słowo należało do gospodarzy. Świetnie wyprowadzony kontratak zakończył się bramką Charlie'ego Austina. Rezerwowy tego dnia napastnik wykorzystał błąd Bernda Leno.

 

To pierwsza wygrana "Świętych" na własnym stadionie od kwietnia! Wtedy na St.Mary's poległo Bournemouth. Tym samym zakończyła się świetna seria Arsenalu. Gracze Unaia Emery'ego do niedzieli notowali serię 22. spotkań bez porażki.

 

W innym niedzielnym spotkaniu Brighton przegrało z Chelsea 1:2. Goście niby mieli wszystko pod kontrolą, gdyż dzięki trafieniom Pedro Rodrigueza i Edena Hazarda prowadzili do przerwy 2:0. Później jednak kontaktową bramkę zdobył Solomon March. Mimo nerwowej końcówki gracze Maurizio Sarriego utrzymali korzystny rezultat.

 

Wyniki:

 

Southampton - Arsenal 3:2 (2:1)
Bramki: Ings 20, 44, Austin 85 - Mkhitaryan 28, 53.

 

Brighton - Chelsea 1:2 (0:2)
Bramki: March 66 - Pedro 17, Hazard 33.