Układ sił na zakończenie pierwszego periodu zimy długiego serialu ze skokami narciarskimi znakomicie ilustruje drugi, szwajcarski konkurs. Jego wyniki pokryły się z aktualną klasyfikacją cyklu. Ryoyu Kobayashi po raz czwarty triumfował, Piotr Żyła po raz czwarty z rzędu pojawił się na podium, a Kamil Stoch już po raz sześćdziesiąty.

 

 
 
 
View this post on Instagram

Jeszcze raz pozdrowienia z Engelbergu💪🌶

A post shared by Piotr Żyła (@piotr_zyla_official) on Dec 16, 2018 at 8:58am PST


 

Japończyk wciąż lata w innym korytarzu powietrznym. Po sobotnim, pierwszym niepowodzeniu w tym sezonie (siódmym miejscu), szybko się otrzepał i przeskoczył całą stawkę na czele z Polakami.

 

Kobayashi ucieka w Pucharze Świata, Polska w Lidze Narodów. Duży w tym udział piątego w niedzielę Dawida Kubackiego, któremu do podium zabrakło punktu. Dwutygodniowa przerwa w zawodach najwyraźniej wyszła mu na dobre.

 

"To był udany weekend dla naszej drużyny, ale dla mnie również, bo z dnia na dzień moje skoki były coraz lepsze. Wiem jednak, że to nie koniec moich możliwości, więc jeszcze trochę pracy przede mną” - napisał w drodze do kraju drużynowy mistrz świata z Lahti.

 

 
 
 
View this post on Instagram

Kroczek po kroczku, byle w dobrą stronę🤗 📸@skijumpingpl  #dk #5thplace #engelberg #teampoland #skijumping #worldcup #💪 #🇵🇱

A post shared by Dawid Kubacki (@dawid.kubacki.official) on Dec 16, 2018 at 8:52am PST


 

W szwajcarskich Alpach punktowali wszyscy nasi reprezentanci poza Jakubem Wolnym w sobotę i Maciejem Kotem w niedzielę . Czy wszystko zatem gra jak należy?

 

- Jak najbardziej – to już głos samego Adama Małysza. - Cieszy mnie ogólna dyspozycja naszych zawodników. Nie wszyscy skaczą oczywiście na poziomie Kamila i Piotrka, ale do czołówki dochodzi już Dawid, lepsze skoki miał też Stefan Hula. Martwią jedynie kłopoty Maćka Kota, jednak i on zaczyna się sportowo podnosić – ocenia dla polsatsport.pl dyrektor PZN ds. skoków narciarskich i kombinacji norweskiej.

 

Przed skoczkami krótki i jak co roku pełen wyrzeczeń świąteczny odpoczynek. Krótki, bo już w drugi dzień czekają ich mistrzostwa Polski czyli ostatni sprawdzian formy przed Turniejem Czterech Skoczni.

 

W 67. edycji tej prestiżowej imprezy Polska będzie mogła wystawić aż siedmiu reprezentantów. To dodatkowe miejsce zawdzięczamy Aleksandrowi Zniszczołowi, który wywalczył je na skoczniach Pucharu Kontynentalnego. Wywalczył je – w praktyce – dla siebie i w pełni zasłużył na osobne brawa.