W zespole gospodarzy wyróżnił się także Jamal Murray, który 15 ze swoich 19 punktów uzyskał w czwartej kwarcie, wygranej 27:14, która przesądziła o ich sukcesie.

 

W ekipie Toronto, m.in. bez rozgrywającego Kyle'a Lowry'ego i litewskiego środkowego Jonasa Valanciunasa w składzie, wyróżnili się Kawhi Leonard - 29 pkt i 14 zb. i Delon Wright - 15.

 

Dziesiąte zwycięstwo w ostatnich 12 spotkaniach pozwoliło Nuggets (20-9) objąć prowadzenie w Konferencji Zachodniej przed broniącymi tytułu Golden State Warriors (20-10) i Oklahoma City Thunder (18-10). Ostatni raz klub z Kolorado cieszył się z pozycji lidera 18 grudnia 1984 roku.

 

"Mamy dopiero grudzień. Przed nami jeszcze daleka droga" - skomentował skrzydłowy Denver Mason Plumlee.

 

W tym sezonie jego drużyna już dwukrotnie pokonała Toronto, wygrała także z Golden State i innym faworytem Boston Celtics.

 

"Na razie nasz rezultat oznacza, że w tym momencie jesteśmy najlepszym zespołem na Zachodzie. Czeka nas jeszcze wiele gier. Myślę jednak, że jedną z rzeczy, którą robimy naprawdę dobrze jest temperowanie własnej ekscytacji" - zauważył trener Denver Michael Malone.

Na Wschodzie Raptors (23-9) wyprzedzają Milwaukee Bucks (19-9), Indiana Pacers (20-10) i Philadelphia 76ers (20-11).

 

Ci ostatni pokonali na wyjeździe Cleveland Cavaliers 128:105. Australijski rozgrywający gości, mierzący 208 cm Ben Simmons uzyskał 15. w karierze triple-double, na które złożyło się 22 pkt, 11 zbiórek i 14 asyst. Wspierali go kameruński środkowy Joel Embiid - 24 pkt i 9 zb. oraz wracający do gry po dwóch meczach nieobecności (obu przegranych przez Sixers) Jimmy Butler - 19 pkt. Dla pokonanych po 18 pkt zdobyli reprezentant Turcji Cedi Osman i Jordan Clarkson.

 

Najsłabszy mecz w sezonie rozegrał w niedzielę LeBron James. Gwiazdor Los Angeles Lakers w wyjazdowym meczu z Washington Wizards zdobył tylko 13 punktów, trafiając zaledwie pięć z 16 rzutów z gry, a w czwartej kwarcie w ogóle nie pojawił się na boisku. Jego zespół przegrał 110:128.

 

Wśród zwycięzców wyróżnili się John Wall - 40 pkt i 14 as oraz Bradley Beal - 25 i 12 zb. Z kolei Tomas Satoransky, który rozpoczął spotkanie w pierwszej piątce "Czarodziejów", ustanowił rekord czasu gry koszykarza z Czech w meczu NBA. Przebywał na parkiecie 46 minut, a jego dorobek to 11 pkt, cztery zbiórki, pięć asyst i trzy przechwyty.

 

Najlepszym strzelcem Lakers był Kentavious Caldwell-Pope - 25.