Radomianie zajmują obecnie trzecią lokatę w tabeli PlusLigi, do drugiego ONICO Warszawa tracą dwa punkty. Stołeczna drużyna ma jednak jedno rozegrane spotkanie więcej. Stawka czwartkowego spotkania jest więc dla gospodarzy wysoka, grają o awans na druga pozycję i rozstawienie w losowaniu PP. Sami zawodnicy oraz ich trener Robert Prygiel nie nakładają na siebie jednak żadnej presji.

 

- Nie podniecamy się miejscem w tabeli. Druga połowa sezonu zasadniczego przed nami i wszystko może się jeszcze zdarzyć. Po prostu chcemy robić swoje. Dopiero w okolicach lutego będzie można spoglądać realniej na tabelę. Bardzo dużo punktów można jeszcze zdobyć, ale też bardzo dozo stracić - mówi szkoleniowiec Cerradu Czarnych.

 

Asseco Resovia zaczęła sezon fatalnie, jednak ostatnie zwycięstwa pozwoliły jej wygrzebać się z dna tabeli. W ostatniej kolejce rzeszowianie pierwszy raz wygrali bez straty seta, pokonując Cuprum Lubin. Wcześniej zwyciężyli 3:2 Chemika Bydgoszcz. W czwartek nadarza się więc okazja do odniesienia trzeciego z rzędu zwycięstwa i poprawienie mizernego dorobku. Asseco Resovia z trzema zwycięstwami ośmioma porażkami ma zaledwie 11 punktów i zajmuje w tabeli 11. miejsce. Nie będzie o to łatwo, bo radomski parkiet gościnny nie jest.    

 

- Każdemu zespołowi w Radomiu gra się ciężko, a każdej drużynie w tym sezonie też gra się ciężko z Cerradem Czarnymi, bez względu na to czy na wyjeździe czy u siebie. Na pewno chcemy zagrać w czwartek dobry mecz, zaprezentować swój poziom i jeśli tak będzie, to jesteśmy w stanie wygrać. Nie będzie to żadna sensacja czy niespodzianka. Mam nadzieję, że zapewnimy sobie miłe święta i pokonamy drużynę z Rzeszowa - dodał Prygiel.

 

W Rzeszowie nastroje są podobne.

 

– W ostatnich spotkaniach widać było, że nasza gra wygląda coraz lepiej, że możemy grać na naprawdę wysokim poziomie – mówił po zwycięstwie nad Cuprum Bartłomiej Lemański, środkowy Asseco.

 

Transmisja meczu Cerrad Czarni Radom - Asseco Resovia Rzeszów w Polsacie Sport o godzinie 20.30