Rewanżowy pojedynek Whyte’ a z Chisorą budził duże zainteresowanie z kilku względów. Ich pierwsza walka była prawdziwym thrillerem w którym nieznaczne zwycięstwo odniósł Whyte, choć z równym powodzeniem na jego miejscu mógł być Chisora.

 

W tym roku obaj odnieśli cenne wygrane. Dillian Whyte najpierw znokautował Marcusa Browne’a, później pokonał byłego już mistrza świata Jospeha Parkera. A Chisora znokautował Carlosa Takama, który z samym Joshuą toczył wyrównany bój do momentu jego przerwania.


Obaj potraktowali przygotowania bardzo poważnie. „Del Boy” ważył najmniej od lat, a „The Body Snatcher” też był lżejszy niż w ostatniej walce.


Eddie Hearn, promotor Whyte’a nie ukrywał, że jego pięściarz jest kandydatem do walki z Joshuą. Wie bowiem doskonale, że ten rewanż sprzeda się na Wyspach Brytyjskich doskonale. Whyte w karierze amatorskiej pokonał Joshuę, a na zawodowym ringu został przez niego znokautowany. Ale wcześniej mocno zachwiał mistrzem olimpijskim i sensacja wisiała w powietrzu.


Myślę, że Hearnowi byłoby więc bardzo nie na rękę, gdyby w Londynie zwyciężył Chisora. A przecież niewiele brakowało, by tak się stało, choć sędzia ringowy robił co mógł, by do tego nie dopuścić. W ósmym i 11 starciu odebrał mu punkty, najpierw za uderzenie poniżej pasa, a w tym drugim przypadku za atak łokciem.


Myślę, że każdy rozsądnie myślący widział co się święci. Na kartach punktowych po dziesiątej rundzie dwóch sędziów widziało nieznaczną przewagę Chisory (95:94), a trzeci w takim samym stosunku Whyte’a.


Ale chwilę później karty punktowe nie były już do niczego potrzebne. „The Body Snatcher” trafił swoim firmowym lewym sierpowym i „Del Boy” padł bez czucia na deski. To był ciężki nokaut.


Eddie Hearn odetchnął z ulgą, bo dalej trzyma w ręku wszystkie sznurki. 13 kwietnia planowana jest kolejna walka Anthony’ego Joshui. Megahitem byłoby jego starcie z Deontay’em Wilderem na Wembley , ale bardzo prawdopodobne, że wcześniej zobaczymy rewanż Amerykanina z Tysonem Furym.


Mówił o tym sam Joshua wywołany w Londynie do ringu przez Whyte’a. Drugim w kolejce, wedle jego uznania jest Fury, a dopiero na trzecim miejscu Dillian Whyte, obowiązkowy pretendent organizacji WBO i WBC. Z formalnego punktu widzenia to jemu należą się teraz mistrzowskie walki z Joshuą i Wilderem, ale zawodowy boks rządzi się innymi prawami. I Whyte oczywiście o tym wie, ale jeśli tylko ma okazję, to walczy o swoje. A po wygranej przez nokaut z Chisorą okazja była przednia.


I bardzo prawdopodobne, że to właśnie on zmierzy się z Joshuą 13 kwietnia na Wembley. Ale pewności nie ma żadnej.