Jerzy Mielewski: Czego można życzyć Bartkowi Kurkowi na nadchodzący 2019 rok? Na pewno wyleczenia kontuzji, żadnych kłopotów. Nie będę wchodził w sprawy prywatne. Masz miłość, wyglądasz na szczęśliwego. Co jeszcze?

 

Bartosz Kurek: Pod tym względem niczego mi nie brakuje. Mam fantastyczną rodzinę, narzeczoną, która mnie wspiera i była ze mną w najgorszych momentach. Możesz życzyć mi zdrowia. Z resztą w rodzinie Kurków radzimy sobie znakomicie. Mam nadzieję, że podtrzymamy ten trend. Od strony zawodowej liczę, że polska siatkówka wciąż będzie przynosić kibicom tyle radości, ile przyniosła we Włoszech.

 

Czy tata Adam Kurek chciałby być dziadkiem?

 

Na pewno chciałby być dziadkiem, ale to rzeczy, które musimy przedyskutować. Nie wiem, co odpowiedzieć! (śmiech)

 

Potrzebujesz resetu od siatkówki i tego hałasu wokół twojej osoby? Dawno nie byłeś tak przemaglowany przez media w Polsce.

 

Nie potrzebuję resetu ani od siatkówki ani od rzeczy związanych z nią. Myślę, że moi bliscy potrzebują mojej obecności i kontaktu ze mną. Tego, żebyśmy mogli w rodzinnym gronie nacieszyć się tym, co udało nam się wspólnie osiągnąć. To nasz rodzinny sukces. Fajnie będzie spędzić najbliższe dni tylko z nimi i zniknąć na chwilę z telewizorów i komputerów kibiców.

 

Jak Bartosz Kurek spędza święta?

 

Nie będę oryginalny. Zasiadam do stołu jak najwcześniej, a odchodzę od niego jako ostatni. To jedyny dzień w roku, w którym daję sobie trochę luzu w temacie diety, nie dbam o nią. Po prostu razem świętujemy, cieszymy się swoją obecnością w gronie rodzinnym. Kiedy zostajemy z najbliższymi, to wyciągamy grę planszową i gramy, dopóki ktoś ze zmęczenia nie padnie na planszę.

 

Masz w tym wieku jeszcze coś, co chciałbyś znaleźć pod choinką?

 

Pewnie! Niestety, już wiem, co znajdę pod choinką. Bardzo się cieszę z tego prezentu. Nie powiem, co to będzie. Nie udało się narzeczonej zrobić mi niespodzianki, bo mój tato się wysypał. 

 

Co najbardziej lubisz jeść podczas kolacji wigilijnej?

 

Jestem absolutnym fanem pierogów. To mój numer jeden. Oprócz tego hektolitry barszczu z uszkami. Coś, co nie występuje na wszystkich stołach to kutia, którą bardzo chętnie się raczę.

 

Spędzałeś święta poza Polską?

 

Tak, dwa razy spędzałem święta we Włoszech. Nie było to nic przyjemnego. Liga włoska jest bezlitosna i każe grać zawodnikom w drugi dzień świąt. Fajnie, że u nas w PlusLidze szanuje się święta rodzinne. Jeżeli ktoś chce, to zawsze może obejrzeć jakiś mecz z odtworzenia. Będzie ich na pewno mnóstwo na antenach Polsatu. Dla nas i dla wszystkich Polaków to jest moment, który trzeba spędzić w gronie rodziny.

 

W załączonym materiale wideo ekskluzywny wywiad z Bartoszem Kurkiem.