Włocławek jest niezwykłym miejscem na koszykarskiej mapie Polski. Kibice Anwilu są fanatyczni, niezwykle głośni i wierni. Nie jest więc zaskoczeniem, że w czwartym meczu w historii ekstraklasy koszykarzy, który odbędzie się w święta Bożego Narodzenia, do ostatniego miejsca wypełnią halę mistrzów. Anwil i Stelmet mają rachunki do wyrównania. To, co zdarzyło się w ubiegłym roku w półfinale ligi - w decydującym spotkaniu - przejdzie na zawsze do historii basketu w Polsce. Anwil przegrywał już 20 punktami, ale zdołał odwrócić losy rywalizacji w ostatnich pięciu minutach. Wielu fanów na trybunach płakało wówczas ze szczęścia.

 

Teraz emocji tak wielkich być nie może, bo to dopiero faza zasadnicza, ale mecze Włocławka z Zieloną Górą są skutecznym wabikiem dla fanów koszykówki w Polsce. To świąteczne danie obowiązkowe dla wielu osób.

 

- Dla kibiców będzie to świetny moment na taki mecz. Ci, którzy nie wybiorą się do Hali Mistrzów na pewno usiądą przed telewizorami. Pora jest fajna, bo poobiednia. My, jako zawodnicy, już się przyzwyczailiśmy, że dla nas nie ma świąt. Czy jest to 1-3 maja, 11 listopada czy 26 grudnia to i tak jesteśmy na hali. Nie obchodzimy świąt w sezonie. Wiadomo jednak, że ten okres chciałoby się spędzić z rodziną. Niejednokrotnie gramy daleko od domów i to jest często jedyna okazja, żeby zobaczyć całą rodzinę. Jest jednak jak jest. To jest nasza praca. Widziały gały, co brały - podkreślił rozgrywający mistrzów Polski Łączyński.

 

On sam przechodzi rehabilitację po operacji biodra. Do dyspozycji trenera Igora Milicicia będzie najwcześniej w połowie stycznia, ale jest z zespołem i ciężko pracuje, żeby wrócić na boisko w jak najwyższej formie. Dodał jednak, że chętnie spędziłby kilka godzin więcej z rodziną, zamiast iść na salę.

 

Łączyński podkreślił, że podczas jego gry we Włocławku było już tak, że obcokrajowcy grający w tym klubie byli zapraszani przez Polaków w okresie świątecznym do ich domów.

 

- W tym sezonie większość, jeżeli nie wszyscy są z rodzinami w Polsce. Złożymy sobie życzenia świąteczne, ale wiadomo, że każdy będzie chciał spędzić ten czas w rodzinnym, najbliższym gronie. I dziś - w Wigilię, jak i w pierwszy dzień świąt, mamy zaplanowane treningi - dodał Łączyński.

 

Jego zdaniem obie drużyny zmieniły się mocno od ostatniego sezonu, bo doszło do wielu roszad w składzie.

 

- Trzeba wyrzucić z głowy to, co było w przeszłości, bo to przynosi więcej problemów niż korzyści. Koniec ubiegłego sezonu - to był świetny czas dla włocławskiej koszykówki, może nieco gorszy dla zielonogórskiej. Fajnie, że jeżeli w święta liga gra - to będzie to szlagier. Spotkanie powinno stać - mimo świąt - na przyzwoitym poziomie sportowym. Niech wygra lepszy. Jeżeli chcemy, żeby koszykówka była popularna i oglądało ją jak najwięcej osób, to niech właśnie w święta, gdy jest do tego dobry czas dla fanów, oglądają tę dyscyplinę na najwyższym możliwym w Polsce poziomie - zakończył Łączyński.

 

Zdaniem innego gracza Anwilu Michała Michalaka taki świąteczny mecz to bardzo dobra idea.

 

- Inicjatywa organizowania meczów świątecznych to na pewno dobry pomysł na promowanie koszykówki w Polsce. To mecz, który przyciąga kibiców koszykówki. Tym bardziej, że jest to spotkanie na najwyższym poziomie między obecnym mistrzem Polski a mocną drużyną z Zielonej Góry - podkreślił Michalak, cytowany na oficjalnej stronie ligi.

 

Stelmet prowadzi w tabeli z bilansem 10-2. Anwil, który łączy grę w ekstraklasie z reprezentowaniem Polski w Lidze Mistrzów, rozegrał dotychczas na krajowym podwórku 10 ligowych meczów, z których wygrał siedem.

 

Transmisja meczu Anwil Włocławek - Stelmet Enea BC Zielona Góra w środę w Polsacie Sport od godziny 15.50.