Zdaniem meteorologów w trakcie konkursu może wiać z prędkością 4 m/s, najsilniejsze porywy mogą mieć wartość do 7, a nawet 11 m/s. Przy takim wietrze nie ma mowy o skakaniu.

 

Do tego prognozowane są śnieżyce, w znacznym stopniu wpływające na ograniczenie widoczności. Śnieg ma też oczywiście znaczenie na rozbiegu, gdy zasypuje tory, spowalniając, czy wręcz hamując zawodników. W związku z tym realny wydaje się scenariusz, wedle którego zawody zostaną odwołane lub zostanie przeprowadzona tylko jedna seria. Kibicom, którzy zamierzali poświęcić środowe popołudnie na oglądanie skoków pozostaje więc liczyć na to, że prognozy nie znajdą potwierdzenia w rzeczywistości.

 

Tytułu broni Stefan Hula, wydaje się jednak, że nie ma co liczyć na obronę mistrzostwa Polski. Zdecydowanymi faworytami są Piotr Żyła oraz Kamil Stoch, czyli odpowiednio 2. oraz 3. skoczek klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. 

 

W walce o Kryształową Kulę przewodzi Japończyk Ryoyu Kobayashi. W pogoń za liderem Polacy będą mogli ruszyć już w niedzielę, w pierwszym konkursie Turnieju Czterech Skoczni, który tradycyjnie odbędzie się w niemieckim Oberstdorfie.

 

Zawody Pucharu Świata w Zakopanem zostały z kolei zaplanowane na 19 i 20 stycznia 2019 roku i pozostaje mieć nadzieję, że planów tych nie pokrzyżuje aura.