O mistrzostwo Anglii miały się bić Manchester City oraz Liverpool, tymczasem ostatnio w znakomitej formie znalazł się Tottenham. Gracze Mauricio Pochettino wygrywali mecz za meczem, dzięki czemu awansowali na drugie miejsce w tabeli, wykorzystując obniżkę formy "Obywateli".

 

W sobotę w ramach 20. kolejki Premier League na Wembley przyjechały "Wilki" z Wolverhampton. Starcie efektownie grającej drużyny z dobrze zorganizowanym w defensywie beniaminkiem mógł być uznany za ważny moment dla Tottenhamu w tym sezonie. Gospodarze miewali już spotkania, w których długo nie mogli zdobyć bramki, przez co tracili masę punktów. Tym razem udało im się strzelić gola jeszcze przed przerwą. Akcja z 22. minuty było pozornie niegroźna, ale kiedy Harry Kane jest odwrócony twarzą do bramki i ma przy sobie piłkę, to każdemu obrońcy powinna zapalić się lampka. Snajper Tottenhamu spojrzał, uderzył i po chwili mógł cieszyć się z 13. trafienia w sezonie.

 

Później jednak gospodarze mieli problemy ze postawieniem kropki nad "i", co zemściło się na nich w drugiej połowie. Z rzutu rożnego dośrodkował Joao Moutinho, a najwyżej w powietrze wyszedł Willy Bolly. To drugi gol Francuza w tym sezonie - pierwszego strzelił w meczu z Manchesterem City.

 

Tottenham nie potrafił jednak odpowiednio zareagować, a to się szybko zemściło. W 84. minucie Hugo Llorisa zaskoczył Raul Jimenez, a 180 sekund później wzorowy kontratak na gola zamienił Helder Costa. To był szok dla gospodarzy...

 

Wyniki:

 

Tottenham - Wolves 1:3 (1:0)
Bramki: Kane 22 - Boly 72, Jimenez 84, Costa 87.

 

Brighton - Everton 1:0 (0:0)
Bramka: Locadia 61.

 

Fulham - Huddersfield 1:0 (0:0)
Bramka: Mitrovic 90+1.

 

Leicester City - Cardiff City 0:1 (0:0)
Bramka: Camarasa 90+2.

 

Watford - Newcastle United 1:1 (0:1)
Bramki: Doucoure 82 - Rondon 29.