Sytuacja Wisły Kraków z dnia na dzień staje się coraz trudniejsza. Pieniędzy na spłatę zadłużenia jak nie było, tak nie ma. Trudno sobie wyobrazić, ale "Biała Gwiazda" może podzielić losy innych zasłużonych klubów, jak Widzew Łódź czy Polonia Warszawa. Oba te zespoły musiały rozpoczynać wszystko od nowa po degradacji do czwartej ligi.

 

- Przypadek Wisły jest trudny. Drużyna z Krakowa może spaść nawet do C klasy. Wszystko będzie zależało od Małopolskiego Związku Piłki Nożnej. To on może dać Wiśle szansę gry w czwartej lidze - powiedział Iwanow. - Jestem w stanie wyobrazić sobie taką sytuację, bo przeszły ją już również ŁKS Łódź, który został zdegradowany i GKS Katowice, który podobnie, jak Wisła, był ratowany przez kibiców - dodał.

 

Od dłuższego czasu mówiło się, że kibice Wisły mają ogromny wpływ na kierowanie klubem. - Trwało to około dwóch lat. To był początek zła. Kwestią czasu było, kiedy klub popadnie w tarapaty. Od pół roku nikomu się tam nie płaci. Kwestie finansowe nie dotyczą w takim stopniu zawodników o statusie juniorskim, którzy otrzymują stypendia w wysokości 2-4 tysięcy złotych. Pozostali członkowie drużyny, sztab i ludzie pracujący przy drużynie zostali pozbawieni środków do życia - skomentował Iwanow.

 

Wszyscy zadają sobie teraz pytanie, co dalej będzie z Wisłą? - Runda wiosenna rusza 8 lutego, więc część drużyn wylatuje w najbliższym tygodniu na zgrupowania zagraniczne. Co teraz? Czy zespół będzie grał dalej?  Zostało rozegranych 20 kolejek. Jak będą traktowane te mecze? Robi się naprawdę duży bałagan - ocenił dziennikarz i komentator Polsatu Sport.

 

- Ekstraklasa nie ma na to wpływu, bo funkcjonuje system licencyjny. Dopóki piłkarze nie składają wniosków o rozwiązanie kontraktów z winy klubu, to ekstraklasa nie ma nic do tego. Wisła ma czas do końca marca, by uregulować swoje sprawy. Ten termin jest wiążący. Jeśli klub spłaci długi, to dokończy ten sezon. Jeżeli w trakcie jego trwania okaże się, że nie może otrzymać licencji, to automatycznie zostanie zepchnięty na ostatnią lokatę oznaczającą degradację - powiedział Iwanow.

 

Dobra gra Wisły uśpiła czujność i odwróciła uwagę od kłopotów finansowych klubu. - Wszyscy zachwycali się postawą zespołu Macieja Stolarczyka, który debiutował w roli trenera. Wszyscy mieli wiedzę o problemach finansowych, ale nikt nie miał świadomości, jak duże są to długi - ocenił. - Z Wisłą było tak, jak z korupcją w polskiej piłce. Każdy wiedział, ale nikt nikogo za rękę nie złapał - podsumował.

 

Cała rozmowa z Bożydarem Iwanowem w załączonym materiale wideo.