Jeszcze nie tak dawno Maciej Kot z powodzeniem rywalizował chociażby w konkursach Pucharu Świata, gdzie plasował się w ścisłej czołówce klasyfikacji generalnej, a także był ostoją naszej reprezentacji w konkursach drużynowych. Niestety, ostatnie miesiące to pasmo niepowodzeń. W noworocznym konkursie Turnieju Czterech Skoczni w Garmisch-Partenkirchen 27-latek nie przebrnął nawet przez kwalifikację.

 

- Mam nadzieję, że ten rok będzie bardzo udany i lepszy jak poprzedni. Co do planu jaki mam na drugą część turnieju, to przede wszystkim nic nie zmieniamy i trzymamy się tego, co ustaliliśmy dużo wcześniej. To jest plan, który trzeba realizować krok po kroku. Nikt nie powiedział, że te efekty przyjdą bardzo szybko, więc trzeba być cierpliwym i apelowałbym o to do obserwatorów. Wiem, że czasami ciężko czekać tak długo, ale tego wymaga specyfika naszej dyscypliny i zachowuję spokój - powiedział Kot.

 

Brązowy medalista igrzysk olimpijskich w konkursie drużynowym z Pjongczangu wyjaśnił jakie mogą być powody jego kiepskiej dyspozycji. - Staramy się za bardzo nie wchodzić w szczegóły i analizować gdzie co jest nie tak, ponieważ cały skok - jak popatrzymy w zwolnionym tempie, nie wygląda źle. Brakuje tego, aby zrobić to z przekonaniem, swobodą i stuprocentową energią. W tej chwili jest to zbyt kontrolowane, zbyt ostrożne. Być może potrzeba dużej pewności siebie, aby siąść na belkę i wykonać ten skok. Czasami odpuszczamy analizę i skupiamy się na tym jak ja czuję skok - przyznał.

 

Sam zainteresowany zaznaczył, że będąc w kryzysie, ciężko znaleźć przyczynę niepowodzeń. - Wiadomo, że trzeba mieć szczęście. Taka jest specyfika naszej dyscypliny. Trzeba mieć dobre odczucia ze skoczni. To jest kwestia przygotowania fizycznego, które musi być na wysokim poziomie oraz kwestia głowy. Wtedy kiedy jesteśmy w bardzo dobrej formie, czujemy wszystko co się dzieje - jak jadą narty, że zmienia się waga na mięśniach, skok jest opóźniony lub za wcześnie, co dzieje się w powietrzu. Kiedy tej formy nie ma, to tracimy to czucie i dlatego ciężko jest skakać automatycznie. Potrzeba więcej kontroli. Trudno potem odnaleźć ten kompromis pomiędzy kontrolą i automatyzmem, ryzykiem i pilnowaniem się - skwitował Kot.

 

Cała wypowiedź w załączonym materiale wideo.