Łukasz Dubaniewicz: Pozwolił Pan na symboliczną lampkę szampana zawodnikom?

Aleksander Winiarski: Nie ma z tym problemu. Każdy zawodnik ma świadomość, na co może sobie pozwolić. Myślę, że wypicie jednego piwa nie jest grzechem. Po alkoholu czucie jest trochę inne, refleks obniżony. Nasi zawodnicy raczej nie piją.

Chciałbym także zapytać o nawyki żywieniowe. Czy pojawia się mityczna bułka z bananem? Przy tym temacie warto wspomnieć anegdotę związaną z Martinem Schmittem, który przed konkursem kupił pod skocznią kiełbaskę od miejscowego sprzedawcy, która miała przynieść mu wygraną i tak się też stało.

Raczej rozpatrywałbym to w kategorii żartu. Zawodnicy sami wiedzą, co powinni jeść, mają rozpisane diety w celu utrzymania optymalnej wagi i formy. Bardzo ściśle stosują zalecenia żywieniowe.

Jak wyglądają nasi zawodnicy od strony zdrowotnej? Wiadomo, że podczas Turnieju Czterech Skoczni przez większą intensywność startów, treningów, kwalifikacji i podróży są narażeni na częstsze urazy lub przeziębienie.

Wszystko wygląda bardzo dobrze. Zawodnicy nie zgłaszali żadnych dolegliwości, wszyscy są zdrowi. Bardzo ważna jest regeneracja i odpoczynek. Między treningami zawodnicy mają wręcz obowiązek odpoczywać, żeby ryzyko zachorowania było jak najmniejsze. Znaczenie ma także ubiór, aby nie przeziębić organizmu, ale również nie przegrzać.

Musi Pan zwracać uwagę zawodnikom na takie podstawowe rzeczy jak założenie czapki?

Tak. Trener zwraca mi uwagę, abym przypominał chłopakom o takich rzeczach. Sprawdzam, aby mieli na sobie czapkę, szalik i rękawiczki.

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.