Prowadzący United Norweg Ole Gunnar Solskjear został zatrudniony w miejsce Jose Mourinho jako trener tymczasowy do końca sezonu. Chyba mało kto przypuszczał, że powiedzie mu się wprost nadzwyczajnie. Wygrał z zespołem cztery mecze z rzędu (MU strzelił w nich 14 goli), wyrównując tym samym osiągnięcie Sir Matta Busby’ego. Jeśli podtrzyma passę, niewykluczone, że władze klubu zaczną na poważnie brać kandydaturę Skolskjeara jako szkoleniowca na stałe. Zwłaszcza że Norweg namówił do współpracy dochodzącego do zdrowia po wylewie Sir Aleksa Fergusona, co spotkało się z entuzjastycznym przyjęciem przez kibiców. W środę wieczorem podczas meczu z Newcastle (2:0) niejednokrotnie dawali oni wyraz swej aprobaty dla nowych porządków w klubie. Przede wszystkim ci, którzy mieli dość rządów Mourinho.

 

Nawet tak korzystny obrót wydarzeń nie powoduje, że władze MU przestały szukać szkoleniowca „na stałe”. Najpoważniejszym kandydatem wydaje się być 43-letni Niemiec Marco Rose, pracujący obecnie w austriackim RB Salzburg, jednej z dwóch drużyn z spod znaku Red Bulla, która minionej jesieni w imponującym stylu wywalczyła awans do fazy pucharowej Ligi Europy.

 

Pochodzący z Lipska Rose, zaraz po zakończeniu kariery piłkarza, wrócił do swojego miasta i zaangażował się w projekt RB. Prowadząc z powodzeniem grupy młodzieżowe został zaproszony do bliźniaczego projektu w Austrii.

 

Wiadomo zatem, że Rose ma doświadczenie nie tylko w prowadzeniu zespołu, ale także w pracy przy znacznie szerszym zakresie kompetencji. Nie bez znaczenia jest również fakt, że kończąc karierę, spotkał się w FSV Mainz w roli piłkarza i trenera asystenta zarówno z Jurgenem Kloppem jak i Thomasem Tuchelem. Nie trzeba dodawać, że obaj to szkoleniowcy, którzy należą do światowego topu, prowadzą wielkie marki celujące w zwycięstwo w Lidze Mistrzów (Liverpool i PSG), traktowani są jako reformatorzy futbolu, którzy wnoszą doń coś więcej niż tylko wartość trenerską.

 

Możemy zatem mówić o nowym trenerskim trendzie w Europie. Mieliśmy erę trenerów włoskich, hiszpańskich czy francuskich. Obecnie najbardziej rozchwytywani są Niemcy oraz spokrewnieni z nimi kulturowo i szkoleniowo Austriacy. Oprócz przykładów Kloppa i Tuchela warto zwrócić uwagę również na zatrudnienie w Southampton (klub Jana Bednarka) Ralpha Hasenhuttla. W Bundeslidze, co oczywiste, pracuje aż 13 niemieckich trenerów, a i pozostali są z Niemcami ściśle powiązani.

 

Prowadzący Herthę Berlin Węgier Pal Dardai rozegrał w Bundeslidze około 300 spotkań, Austriak Adi Hutter to również absolwent szkoły RB, Niko Kovac (Bayern) urodził się przecież w Berlinie i mało kto traktuje go jak Chorwata, Peter Bosz, którego wziął właśnie Bayer Leverkusen, miał doświadczenie pracując w Borussii Dortmund, a jego następca w tym klubie – Szwajcar Lucien Favre – prowadził przed laty Herthę i Borussię Moenchengladbach.

 

Rose, oprócz tego, że stał się kandydatem na szkoleniowca MU, przymierza się również do Hoffenheim, a więc innego klubu, który wychodzi poza schemat. Wprawdzie Rose ma kontrakt w Salzburgu do 2020 roku, ale jest niemal pewne, że zdecyduje się na jeszcze ambitniejsze przedsięwzięcie. Przypomnijmy, że przed sezonem przymierzano Rose do Eintrachtu Frankfurt, ale Salzburg nie chciał go puszczać, przedłużył z nim umowę i Eintracht zatrudnił Austriaka Adiego Huttera.

 

Niezależnie od tego, jak potoczą się rozmowy, Rose jest kolejnym, bardzo wymownym przykładem na nową tendencję w futbolu. Także w Polsce mamy przecież dwóch szkoleniowców rodem z Niemiec – Kostę Runjaica z Pogoni Szczecin i Gino Lettieriego z Korony Kielce (ma również włoski paszport). Obaj, patrząc na warunki i potencjał, z jakim pracują, osiągają wyniki ponad stan, są traktowani jako szkoleniowcy z górnej półki, którzy prezentują coś więcej niż tylko doraźną wizję.

 

Narodowości trenerów w czołowych ligach Europy i w Polsce


Premier League:

Anglia i Hiszpania - po 4,

Włochy, Portugalia – po 2,

Argentyna, Niemcy, Austria, Norwegia, USA, Francja, Chile, Irlandia – po 1.

 

La Liga:

Hiszpania – 16,

Argentyna – 3, Portugalia – 1.

 

Bundesliga:

Niemcy – 13,

Szwajcaria, Austria, Węgry, Chorwacja, Holandia – po 1.

 

Serie A:

Włochy – 20.

 

Ligue 1:

Francja – 17,

Niemcy, Armenia, Bośnia – po 1.


Ekstraklasa:

Polska – 10, Niemcy – 2,

Portugalia, Hiszpania, Holandia, Litwa – po 1.