Zarząd Towarzystwa Sportowego Wisła przestał owijać w bawełnę. Przez ostatnie dni jego członkowie nie odbierali telefonów, za co przeprosili zgromadzonych dziennikarzy. Zaraz po tym pojawiły się pierwsze od kilku dni konkrety.

 

Na początku został przedstawiony nowy prezes „Biały Gwiazdy” - Rafał Wisłocki. Ma 33 lata, do tej pory nie zarządzał żadną większą strukturą poza akademią Wisły. Dotychczasowa prezes Marzena Sarapata, która ustąpiła ze stanowiska, swoją rezygnację złożyła listem, a kontakt z nią praktycznie nie istnieje. Nowi – starzy właściciele klubu przestawili raport na temat kondycji finansowej klubu. Sytuacja wygląda dramatycznie co przedstawiają poniższe liczby.

- Dług klubu wynosi 24 miliony złotych. Połowa tej kwoty to przeterminowane zobowiązania, które muszą być spłacone od zaraz. Zadłużenie nie obejmuje cesji, które wynoszą 16,5 mln. Składa się na nie zadłużenie stadionu, opłaty dla miasta, sprawa UFY, pożyczki oraz cesje do Telefoniki. W tym wypadku długi zostały rozłożone do 2024 roku.

- 3,3 mln złotych długu stanowi sam koszt wynajmu stadionu, 6 mln to zaległość za bazę treningową w Myślenicach. Dla przykładu podano koszt organizacji spotkania, który wynosi około 306 tysięcy złotych. Z kolei utrzymanie ośrodka treningowego wynosi 141 tys. zł za miesiąc. 

Najbardziej tragicznie prezentuje się stan klubowej kasy. Wisła Kraków na koncie posiada jedynie 51 tysięcy złotych. W obliczu takich informacji, szokującym jest fakt, że w ubiegłym roku zarząd pobrał dla siebie 910 tys. złotych! Warto zauważyć, że zarząd liczył zaledwie trzy osoby.

Skład drużyny prawdopodobnie zostanie mocno osłabiony. 15 zawodników złożyło wezwanie do zapłaty, z czego sześć wniosków jest już po terminie, co oznacza, że ich kontrakty będą rozwiązane z winy klubu. Wolnymi zawodnikami zostaną Zoran Arsenić, Tibor Halilović, Marko Kolar, Jakub Bartkowski, Dawid Kort, Vullnet Basha. Jedynie Marcin Wasilewski oraz Paweł Brożek czekają z wezwaniami do 9 stycznia.

Umowa klubu z Vanna Ly oraz Matsem Hartlingiem jest zdaniem Towarzystwa Sportowego nieważna. Panowie nie wywiązali się ze swoich zobowiązań. Z kambodżańskim biznesmenem nie ma żadnego kontaktu.

- Kontrahenci nie wpłacili symbolicznej złotówki, nie doszły pieniądze – 12,2 mln zł. Ponadto, do dnia kolejnego nie wpłynęło do nas ani do spółki, ani nigdzie, potwierdzenie dokonania płatności. Jesteśmy więc uprawnieni do unieważnienia umowy - powiedział Szymon Michlowicz z zarządu TS Wisła. 

Kluczowym pytaniem jest, czy Wisła zagra na wiosnę w ekstraklasie? Prezes Wisłocki, który zapowiedział pracę za darmo, przekonuje, że są na to szanse. Wszystko zależy od współpracy z byłym prezesem i współwłaścicielem Legii Bogusławem Leśnodorskim i potencjalnymi inwestorami.

- Pan Leśnodorski uzyskał pełnomocnictwo do reprezentowania nas. Uważam, że jest nadzieja, że Wisła nadal będzie grać w ekstraklasie. Ja i pan Leśnodorski mocno w to wierzymy. Trzeba będzie podjąć wiele zadań – powiedział Wisłocki.

Budżet klubu na chwile obecną ratują darowizny. Wkrótce na konto ma wpłynąć 150 tysięcy złotych, jednak to kropla w morzu potrzeb. TS Wisła zapowiada, że ziemia należąca do nich jest „święta” i żadna sytuacja nie zmusi zarządu do sprzedania jej w celu ratowania spółki akcyjnej.