Jak dyrektor ds. sportu Telewizji Polsat, Marian Kmita ocenia szanse poszczególnych kandydatów do triumfu w 84. Plebiscycie Przeglądu Sportowego i Polsatu?
 
- Bardzo cenimy osiągnięcia Kamila Stocha oraz naszych lekkoatletów, ale od wielu lat Polsat jest razem z naszymi siatkarzami i sercem będziemy tego wieczora przy Bartoszu Kurku i Michale Kubiaku. Życiorys Bartka jest gotowym scenariuszem na film fabularny, to wszystko co przeszedł ostatnimi laty - od regresu i spektakularnej nieobecności w 2014 roku, myśli o zakończeniu kariery z powodu tej pustki, po wielki triumf. Przyszedł rok 2018, niespodziewane mistrzostwo świata i wielki Bartek Kurek. Ciężko to porównać, bo trzy medale igrzysk olimpijskich robią niesamowite wrażenie. Ciężko stwierdzić, co było więcej warte, ale to był fantastyczny rok dla polskiego sportu - powiedział.
 
Jak można zaprosić na samo wydarzenie, jakim jest Gala Mistrzów Sportu?
 
- Jest to wielkie święto polskiego sportu, już od 1926 roku. Jest to wspaniałe spotkanie bokserów z zapaśnikami czy piłkarzami. Taka aura panuje tam od lat, bez względu na to, kto jest najpopularniejszy. Panuje pełna demokracja. Między sportowcem, który wygrał Plebiscyt, a tym, który zajął 20. miejsce nie ma większej różnicy w relacji. Oni się znają i lubią. To się udziela też innym gościom - ocenił atmosferę wydarzenia Kmita.
 
- Możemy spodziewać się wielkich emocji. Ostatnia edycja pokazała nam, że rywalizacja między dwoma najlepszymi sportowcami rozstrzygnęła się na przestrzeni ostatnich kilku minut. Nawet nie kwadransa, tylko dosłownie kilku minut. Myślę, że najwięksi faworyci - Kurek i Stoch idą łeb w łeb - w wypadku ewentualnego zwycięstwa tego drugiego, kolejny raz znaleźlibyśmy się w sytuacji, gdzie laureat nie może odebrać swojej nagrody. Stoch w sobotę bierze udział w kwalifikacjach do ostatniego konkursu Turnieju Czterech Skoczni w Bischofshofen. - Przećwiczyliśmy pewny wariant telekomunikacyjny, który się sprawdza - dodał.
 
Ostatnim poruszonym wątkiem była legendarna jajecznica, będąca zwieńczeniem mistrzowskiej imprezy.
 
- Są tacy twardziele, którzy potrafią dotrwać do legendarnego posiłku. Jest to tradycyjne i faktyczne zakończenie tego balu. Takie poranne sacrum, wykrzyknik i kropka - zakończył dyrektor ds. sportu w Polsacie.
 
Rozmowa z Marianem Kmitą w załączonym materiale wideo.