Bożena Pieczko: Dopiero co wrócił Pan z Tajlandii, ale chyba warto było trochę pocierpieć ze względu na zmianę strefy czasowej, żeby być na Gali Mistrzów Sportu.

 

Jan Błachowicz: Jak najbardziej. Jest mi bardzo miło, że mogę tutaj być i cieszyć się ze wspólnej zabawy. Mimo deszczów i burz udało mi się dolecieć na czas z Tajlandii. Fajne emocje towarzyszą wszystkim uczestnikom na tej imprezie.

 

Pobyt w Tajlandii to bardziej wakacje, czy jednak obóz treningowy przed najbliższą walką?

 

Pół na pół, wakacje połączone z treningami. Jestem bardzo zadowolony z pobytu w Tajlandii. Odpocząłem, ale także byłem cały czas w treningu. Jest to taki kraj, że co kilka kilometrów jest jakiś klub, w którym mogłem potrenować. Mam parę nowych „myczków”, które zademonstruję podczas najbliższej walki.

 

Jest Pan obecnie numerem cztery rankingu UFC w kategorii półciężkiej. Seria czterech wygranych z rzędu, czyli najdłuższa obecnie w tej dywizji. Będzie można przedłużyć ją już pod koniec lutego na gali w Pradze i to w walce wieczoru.

 

Fajnie, że mam okazję walczyć w walce wieczoru. Do tego stolica Czech jest blisko mojego rodzinnego miasta. Cieszę się, że będę mógł się zmierzyć z mocnym przeciwnikiem, który bardzo mocno bije. Będę musiał ręce trzymać bardzo wysoko. Myślę, że odniosę piąte zwycięstwo z rzędu, a następnie stoczę walkę o pas. Taki jest plan.

 

Cała rozmowa z Janem Błachowiczem w załączonym materiale wideo.