Słynie z opowiadania bardzo wesołych, nie zawsze spójnych anegdot, potrafi opowiadać o wszystkim i o niczym. Ma bowiem specyficzne, ale bardzo inteligentne poczucie humoru. Jest oryginalny, przez co rozpoznawalny i bardzo lubiany. O piłce nożnej może mówić bez końca, bo właśnie jej poświęcił całe życie. 

 

Urodzony 13 stycznia 1939 roku w Pruszkowie Gmoch przeniósł się ze Znicza do mając 19 lat. Przez lata był podstawowym zawodnikiem stołecznego klubu, z którym w 1969 roku zdobył mistrzostwo kraju, a w latach 1964 i 1966 Puchar Polski. W Legii zagrał 190 razy i strzelił 11 goli. Jego umiejętności doceniali selekcjonerzy reprezentacji Polski, w której wystąpił 29 razy.

 

Karierę zakończył przedwcześnie. Podczas jednego z meczów towarzyskich złamał nogę i jako 29-latek rozpoczął pracę jako trener. W latach 1969-1971 był w Legii asystentem Edmunda Zientary i miał duży udział w mistrzostwie Polski oraz awansie do półfinału Pucharu Europy. 

 

Z wykształcenia magister inżynier komunikacji ze specjalizacją budowy dróg i mostów, absolwent Politechniki Warszawskiej, postawił jednak na futbol. Już jako pracownik naukowy swojej uczelni ukończył kolejną, warszawską Akademię Wychowania Fizycznego. Specjalizacja - oczywiście piłka nożna. Jako pierwszy w historii AWF uczył się eksternistycznie, dzięki temu, że był już magistrem. Na Akademii zdobył też licencję trenerską II klasy. 

 

Po kilku latach szlifowania trenerskich umiejętności, zastąpił legendarnego Kazimierza Górskiego i w latach 1976-1978 był selekcjonerem reprezentacji Polski. Zajął z nią piąte miejsce na Mistrzostwach Świata w Argentynie, co w 1978 uznano za... klęskę! Gmocha zwolniono.

 

Alchemik Futbolu, jak nazywany jest jubilat, tworzył niecodzienny projekt dotyczący piłki nożnej. Podczas pobytu na stypendium w Stanach Zjednoczonych szukał algorytmu matematycznego do wykorzystania przy piłkarskiej elektronicznej metodzie statystycznej. Ktoś to rozumie?

 

Gmoch był założycielem bazy informacji, w której gromadził ogromną liczbę arkuszy z obserwacji meczów piłkarskich różnych klas - lig krajowych, igrzysk olimpijskich czy mistrzostw świata. Te informacje miał pomagać w ... przewidywaniu wyników. Projekt otrzymał aprobatę władz prestiżowego University of Pennsylvania The Wharton School i przyznały one budżet na dalsze prace. 

 

Nowatorskie rozwiązania szkoleniowe - oto z czego słynął Gmoch. Treningi Legii Warszawa potrafił organizować o… 12 w nocy, by media nie dowiedziały się o planowanej taktyce. Jako szkoleniowiec AE Larissa, w ferworze gorącej przemowy, z całej siły kopnął w węglowy piec. Szatnię, trenera i piłkarzy zasypała sadza, ale poskutkowało. W drugiej połowie zawodnicy Gmocha grali "jak z nut". - Bo trener musi umieć grać teatr, by dotrzeć do zawodników - mawiał szkoleniowiec, który potrafił to robić, jak nikt inny.

 

Skoro teatr, to Grecja. Druga ojczyzna Jacka Gmocha, który jest tam do dziś uwielbiany i wspominany. Szczególnie w Larissie, prowincjonalnym klubie, z którym zdobył jedyne w historii mistrzostwo i jedyne wicemistrzostwo kraju. Jeszcze mniejszą Kalamatę wywindował na dziewiąte miejsce w lidze, także najwyższe w historii. Srebro mistrzostw Grecji wywalczył także z AEK Ateny i Olympiakosem, ale największe sukcesy święcił z Panathinaikosem. W 1984 roku zdobył mistrzostwo i Puchar Grecji. Rok później wywalczył wicemistrzostwo i dotarł do półfinału Pucharu Europy! Gmoch błysnął tez na Cyprze, gdzie został mistrzem prowadząc APOEL Nikozja.


W lutym 2010 polski trener tymczasowo objął Panathinaikos, by wyciągnąć zespół z głębokiego dołka. W tym samym roku wybrano go jednym z pięciu najlepszych trenerów w historii ligi greckiej i najlepszym szkoleniowcem lat 80 w tym kraju. Za zasługi dla greckiego futbolu nadano mu w specjalnym, honorowym trybie obywatelstwo Grecji.

 

Uwielbiany u podnóży Olimpu za dokonania sportowe, u nas słynie dodatkowo z barwnego języka, ciekawych komentarzy i rozbrajających analiz taktycznych. Jako niekonwencjonalny ekspert telewizyjny błyszczał podczas piłkarskich transmisji w Telewizji Polsat. 

 

Myśli po grecku, mówi po polsku. Prywatnie wierny kibic Realu Madryt. Wciąż prawdziwy wulkan energii.


Panie trenerze, wszystkiego najlepszego!

 

W załączonym materiale wideo przybliżamy sylwetkę Jacka Gmocha. O trenerze mówi Roman Kołtoń.