Mecz na Wembley był rozpatrywany jako pierwszy poważny sprawdzian dla nowego menedżera United. Wcześniej Manchester pod wodzą Nowerga pokonał takie drużyny jak Cardiff, Huddersfield, Bournemouth, Newcastle i Reading. W niedzielne popołudnie goście stoczyli bój z trzecim w tabeli zespołem Tottenham.

Tuż przed przerwą Manchester United objął prowadzenie po bramce Marcusa Rashforda. Anglik oddał mocny strzał ze skraju pola karnego, z którym nie poradził sobie Hugo Lloris. Kilkukrotnie bramkarza gospodarzy próbował pokonać Paul Pogba, który rozegrał bardzo dobre zawody i asystował przy bramce.

Na największe słowa uznania zasługuje David De Gea, który dwoił się i troił w drugiej połowie, by utrzymać korzystny wynik dla swojej drużynie. "Koguty" oddały 11 strzałów na bramkę, kilka z nich piekielnie groźnych, ale to nie wystarczyło by pokonać Hiszpana.

Do końca spotkania wynik nie uległ zmianie. W tabeli Manchester United zrównał się punktami z Arsenalem, ale wciąż zajmuję szóste miejsce przez niekorzystny bilans bramkowy.

W niedzielę, oprócz szlagieru na Wembley, odbyło się również spotkanie Evertonu u siebie z AFC Bournemouth. Gospodarze zwyciężyli 2:0, a rezerwowym w ekipie gości był Artur Boruc.

Wicelider Manchester City, który traci do Liverpoolu siedem punktów, swój mecz w tej kolejce rozegra w poniedziałek - podejmie o godz. 21 Wolverhampton Wanderers.

Tottenham - Manchester Utd 0:1 (0:1)
Bramka: Rashford 44

Everton - Bournemouth 2:0 (0:0)
Bramki: Zouma 61, Calvert-Lewin 90+5