Zimowe

PŚ w skokach: 80 triumfów Biało-Czerwonych....

Zacznijmy od naszych zachodnich sąsiadów i dwóch poczytnych portali sport1.de oraz skispringen.com.

 

"Dawid Kubacki niespodziewanie wygrał swój pierwszy konkurs Pucharu Świata. Na włoskiej skoczni Val di Fiemme Polak okazał się lepszy od Ryoyu Kobayashiego, który zaprzepaścił szansę na rekordowe siódme zwycięstwo z rzędu. Na podium znalazł się kolejny Polak, Kamil Stoch" - napisali niemieccy dziennikarze na wstępie. W kolejnych słowach żurnaliści komplementują niedzielnego zwycięzcę.

 

"Puchar Świata wzbogacił się o kolejnego triumfatora. Ryoyu Kobayashi nie był zdecydowanym faworytem, ale Dawid Kubacki skoczył w Val di Fiemme dopiero po swoje pierwsze zwycięstwo w PŚ. Po wielu sukcesach w sezonie letnim, 28-latek wreszcie znalazł się na szczycie podium w okresie zimowym".

 

"Polak skokami na odległość 129.5 oraz 131.5 metra zdeklasował pozostałych rywali, drugiego Stefana Krafta z Austrii (124.5 oraz 122.5 metrów) i drugiego skoczka z Polski, Kamila Stocha (120 oraz 128.5 metrów)".

 

Dziennikarze z Niemiec odnieśli się także do lidera klasyfikacji Pucharu Świata oraz swoich reprezentantów, którzy poza Davidem Siegelem rozczarowali kibiców.

 

"Tydzień po tym jak Ryoyu Kobayashi wygrał wszystkie cztery konkursy Turnieju Czterech Skoczni, nie wykorzystał szansy na historyczne siódme zwycięstwo z rzędu. 22-latek, który triumfował w sześciu ostatnich zawodach Pucharu Świata, skoczył 128 oraz 122.5 metra, zajmując siódme miejsce. Japończyk zdecydowanie zepsuł drugi skok. Sześć zwycięstw z rzędu odnieśli wcześniej Janne Ahonen (2004/2005), Matti Hautamaki (2005), Thomas Morgenstern (2007) i Gregor Schlierenzauer (2009)".

 

"Niemiecka ekipa drugiego dnia zmagań ma włoskiej ziemi zaprezentowała się bez ikry. Tylko David Siegel, który ukończył rywalizację na piątej pozycji, może być w pełni zadowolony. - To coś niesamowitego. Nigdy nie spodziewałem się, że taki wynik uda się osiągnąć tak szybko. Niektórzy trenerzy będą zaskoczeni jak powiem - niech się dzieje co chce" - przyznał Siegel, który pierwszy raz znalazł się w top "10" Pucharu Świata.

 

O tym, że niemiecka reprezentacja nie spisała się najlepiej na Półwyspie Apenińskim, świadczą słowa Wernera Schustera, który z chęcią wysłałby niektórych swoich podopiecznych na... kurs skoków.

 

"Kilku niemieckich skoczków miało wyraźny problem z lądowaniem. Zwłaszcza Stephan Leyhe, który musiał podeprzeć się rękoma, aby uniknąć upadku. - Myślę, że muszę zapisać kilku moich chłopców na lekcje skoków narciarskich. Coś poszło nie tak i mam nadzieję, że w Zakopanem znowu będzie dobrze". - powiedział trener kadry naszych zachodnich sąsiadów na łamach sport1.de oraz skispringen.com.

 

Markus Eisenbichler był 6., Andreas Wellinger 26., Karl Geiger 19., Leyhe 18., a Richard Freitag 16. - Byłem śmiertelnie wściekły. Na tyle mocno, że musiałem wcześniej położyć się spać - powiedział Eisenbichler po sobotnich zmaganiach, w których został zdyskwalifikowany.- Wielka szkoda. Mogło być zdecydowanie lepiej - to z kolei słowa Wellingera. Niemcy zawiedli - takie panuje przekonanie po minionym weekendzie.

 

"Następny zawody odbędą się w Polsce - w zakopiańskim kotle wypełnionym dziesiątkami tysięcy kibiców. W programie jest zaplanowany konkurs drużynowy oraz indywidualny. Już w piątek trening i kwalifikacje" - przypominają niemieccy żurnaliści.

 

Włoski portal gazzettadellevalli.it chwali Kubackiego za występ i nieco... ostro wypowiada się na temat Kobayashiego.

 

"Na skoczni Val di Fiemme Dawid Kubacki zdobył brązowy medal w drużynie na mistrzostwach świata w 2013 roku, ale tym razem w kolebce biegów narciarskich Polak z całą swoją pasją, jaką można mieć do skoków, w modelowy sposób zapewnił sobie zwycięstwo i tym samym pozbawił samuraja Ryoyu Kobayashiego szans na siódmy triumf z rzędu w Pucharze Świata. Japończyk popełnił harakiri, kończąc zmagania na siódmym miejscu".

 

"Kubacki zgarnął swoje premierowe zwycięstwo indywidualne w PŚ, będąc na podium ze swoim rodakiem Kamilem Stochem. Przedzielił ich jedynie Stefan Kraft".

 

Co ciekawe, włoscy dziennikarze porównują Kubackiego do... hollywoodzkich aktorów. "Ze względu na podobieństwo Kubacki to polski Owen Wilson, ale na Val di Fiemme wystąpił bardziej w roli Tom Cruise'a z Top Gun, biorąc pod uwagę jego fenomenalny lot. Udało mu się uzyskać dwa znakomite skoki przed pięciotysięczną publicznością, wśród której nie brakowało licznej grupy Polaków. Zemsta to danie, które najlepiej smakuje podane na zimno, a Kubacki zrewanżował się Kobayashiemu za drugie miejsce dzień wcześniej".

 

Na koniec Italia pozytywnie podsumowała weekend ze skokami narciarskimi w swoim kraju, cytując wypowiedź dyrektora Pucharu Świata, Waltera Hofera.

 

"Włoscy skoczkowie nie byli w stanie awansować do drugiej rundy, ale Val di Fiemme odniosło sukces organizacyjny, wracając do kalendarza PŚ po sześciu latach przerwy. - Jesteśmy bardzo zadowoleni. Wszystko było idealne. Mieliśmy wielu kibiców z różnych państw, atmosfera była piękna, więc jesteśmy usatysfakcjonowani tym jak potoczyły się te zawody. W przyszłości wierzę, że Val di Fiemme powinno być dołączone do programu PŚ na stałe. Jestem także przekonany, że w przyszłości doczekamy się wielkich włoskich skoczków - powiedział deus ex machina skoków narciarskich, Walter Hofer".