Kibice z daleka mogli pomylić we wtorek Świątek i Bogdan, bo były ubrane identycznie i obie miały związane włosy. Różnił je tylko kolor czapki z daszkiem.

 

Zajmująca do tej pory 177. lokatę w rankingu WTA Polka dopiero co rozpoczęła pierwszy w pełni "dorosły" sezon w karierze i kwalifikacje w Melbourne były jej debiutanckim podejściem do seniorskiego Wielkiego Szlema. W pojedynku z 82. w tym zestawieniu i starszą o dziewięć lat Rumunką nie było jednak widać po niej tremy.

 

Pierwszą partię co prawda zaczęła od obrony dwóch "break pointów", ale potem serwis był jej dużym atutem. Posłała w tej części meczu pięć asów, a jeśli nawet nie punktowała bezpośrednio, to znacząco utrudniała rywalce przebicie piłki i sama szybko kończyła akcje kolejnym uderzeniem. Przełamanie na wagę zwycięstwa w tej odsłonie zanotowała w szóstym gemie. Pierwszego setbola - przy stanie 5:2 - nie wykorzystała, bo serwująca Rumunka wyszła z opresji, ale w kolejnym gemie nastolatka z Warszawy osiągnęła cel. W ostatniej akcji wykazała się dobrym okiem - miała rację, prosząc o challenge.

 

W drugiej odsłonie własne podanie stało się zaletą Bogdan, która rywalizuje w głównej części zawodów wielkoszlemowych nieprzerwanie od US Open 2016, a jej najlepszym wynikiem jest trzecia runda ubiegłorocznego Australian Open. Wykorzystała też słabszy okres w grze Polki. Przełamała ją przy swoim prowadzeniu 3:2, a triumfatorka ubiegłorocznego juniorskiego Wimbledonu nie potrafiła znaleźć odpowiedzi. Pod koniec co prawda nieco się poprawiła, ale Rumunka posłała w ostatnim gemie cztery asy i nie dała jej dojść do głosu.

 

W decydującym secie Świątek była już wyraźnie zmęczona i zbyt szybko chciała kończyć akcje. Jej błędy skrupulatnie wykorzystywała bardziej doświadczona rywalka. Gdy ta ostatnia zaliczyła "breaka" przy stanie 2:2, Polka poprosiła o przerwę medyczną. Wróciła na kort po kilku minutach z obandażowanym lewym udem. Wówczas wstąpiły w nią nowe siły. Co prawda najpierw Bogdan jeszcze powiększyła prowadzenie do 4:2, ale potem cztery gemy z rzędu zapisała na swoim koncie Polka. U Rumunki można było zauważyć rosnącą frustrację, którą wyładowała niszcząc w dziewiątym gemie rakietę. Świątek wykorzystała drugą piłkę meczową.

 

Był to pierwszy pojedynek tych tenisistek, a trwał dwie godziny i dwie minuty. Bogdan była najwyżej notowaną zawodniczką, z jaką zmierzyła się dotychczas warszawianka.

 

Awans do drugiej rundy oznacza, że Świątek zarobiła już 85 tys. USD (ok. 320 tys. złotych), a w rankingu światowym przesunie się w okolice 140. pozycji.

 

Teraz powalczy z 28. na światowej liście Giorgi, które we wtorek szybko rozprawiła się ze Słowenką Dalilą Jakupovic 6:3, 6:0.

 

27-letnia Włoszka ma na koncie dwa wygrane turnieje WTA, a polscy kibice kojarzą ją przede wszystkim z udziału w zawodach w Katowicach. W latach 2014-16 dotarła w nich do finału, ale za każdym razem musiała w nim uznać wyższość rywalki. W Wielkim Szlemie jej najlepszym wynikiem jest ćwierćfinał ubiegłorocznego Wimbledonu. W Melbourne tylko raz - cztery lata temu - dotarła do trzeciej rundy.

 

Kilka godzin wcześniej we wtorek mecze otwarcia przegrali Kamil Majchrzak i Hubert Hurkacz. Czwartą i ostatnią singlową reprezentantką Polski w Melbourne będzie Magda Linette, która również zaprezentuje się tego dnia. Jej mecz z Japonką Naomi Osaką powinien się rozpocząć przed godz. 12.

 

Wynik meczu 1. rundy gry pojedynczej kobiet:

 

Iga Świątek (Polska) - Ana Bogdan (Rumunia) 6:3, 3:6, 6:4.