NBA: Czwarta z rzędu porażka Gortata i spółki. Skromny dorobek Polaka

Koszykówka
NBA: Czwarta z rzędu porażka Gortata i spółki. Skromny dorobek Polaka
fot. Cyfrasport

Marcin Gortat zdobył tylko cztery punkty, a jego Los Angeles Clippers przegrali u siebie z Utah Jazz 109:129 w środowym meczu ligi NBA. Kolejne świetne spotkanie rozegrał za to James Harden. Rozgrywający Houston Rockets tym razem uzyskał 58 punktów.

Środkowy z Łodzi mecz rozpoczął w podstawowej piątce, a łącznie na parkiecie przebywał 15 minut. Trafił dwa z czterech rzutów z gry. Jego dorobek uzupełnia sześć zbiórek oraz dwie asysty. Popełnił jedną stratę i cztery faule.

 

Clippers wyrównaną walkę z Jazz toczyli tylko w pierwszej połowie. W drugiej goście systematycznie powiększali przewagę. Do zwycięstwa ekipę z Salt Lake City poprowadzili Donovan Mitchell i Rudy Gobert. Pierwszy uzyskał 28 punktów, a francuski środkowy dołożył 23 pkt i 22 zbiórki. Wśród pokonanych na wyróżnienie zasługuje rezerwowy Lou Williams - 23 pkt.

 

Koszykarze z "Miasta Aniołów" przegrali czwarty mecz z rzędu. Z bilansem 24 zwycięstw i 20 porażek zajmują siódme miejsce w tabeli Konferencji Zachodniej. Kolejne spotkanie rozegrają w piątek - we własnej hali zmierzą się z broniącymi tytułu i prowadzącymi w zestawieniu Golden State Warriors (31-14).

 

Minionej nocy "Wojownicy" pokonali u siebie New Orleans Pelicans 147:140. Stephen Curry zdobył dla nich 41 pkt, natomiast Kevin Durant miał 30 pkt i 15 zbiórek.

 

W Houston, gdzie Rockets przegrali po dogrywce z Brooklyn Nets 142:145, kolejny popis dał Harden. Słynny brodacz w 18. meczu z rzędu zdobył więcej niż 30 punktów. Lepszą serię w latach 60. czterokrotnie notował jedynie legendarny Wilt Chamberlain. Jego najlepszy wynik to 65 kolejnych takich spotkań.

 

Pułap 50 punktów Harden osiągnął po raz czwarty w sezonie i 13. w karierze. W ostatnich pięciu meczach może się pochwalić średnią na niesamowitym poziomie 47,6 pkt. Powodów do zadowolenia tym razem jednak nie miał. Rockets na 2.29 min przed końcem czwartej kwarty wygrywali różnicą 11 punktów. W dogrywce natomiast roztrwonili siedmiopunktowe prowadzenie.

 

Gospodarze oddali aż 70 rzutów za trzy punkty, co jest rekordem NBA. Trafili jednak tylko 23 (32,9 proc.). Skuteczność Hardena w tym elemencie wyniosła nieco ponad 25 procent (5/19). - Jestem sfrustrowany, naprawdę bardzo sfrustrowany - wyrzucił z siebie Harden.

 

Bohaterem Nets był rezerwowy Spencer Dinwiddie. 25-latek celnym rzutem za trzy punkty doprowadził do dogrywki, a łącznie na swoim koncie zapisał 33 pkt. - Harden zdobył prawie 60 punktów, a nam i tak udało się wygrać. To dla naszej młodej drużyny bardzo solidny zastrzyk pozytywnej energii - powiedział Dinwiddie.

 

W Konferencji Wschodniej prowadzenie objęli koszykarze Milwaukee Bucks, którzy wygrali na wyjeździe z Memphis Grizzlies 111:101. Ich liderem tradycyjnie był Grek Giannis Antetokounmpo. Zdobył 27 pkt w zaledwie 22 minuty.

 

Z fotelem lidera pożegnało się Toronto Raptors. Kanadyjski zespół uległ w Bostonie miejscowym Celtics 108:117. Na nic zdał się dobry mecz Kawhiego Leonarda, który uzyskał 33 pkt. Wśród zwycięzców prym wiódł Kyrie Irving - 27 pkt i 18 asyst.

A.J., PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze