Nastolatka z USA bez kompleksów podeszła do spotkania ze znacznie wyżej notowaną rywalką. Starsza o trzy lata Sabalenka - która na początku sezonu wygrała turniej WTA w Shenzhen, a w ubiegłorocznym US Open dotarła do 1/8 finału - wyglądała na bardzo zaskoczoną siłą, z jaką uderzała piłkę jej przeciwniczka. W piątek Anisimova przełamała ją cztery razy.

 

Amerykanka już wcześniej zasygnalizowała w Melbourne, że będzie groźna dla każdego. Oba wcześniejsze mecze także wygrała bez straty seta. W drugiej rundzie gładko uporała się z występującą z "24" Ukrainką Łesią Curenko 6:0, 6:2. Łącznie więc przeciwko dwóm rozstawionym zawodniczkom straciła tylko siedem gemów.

 

Jest ona najmłodszą tenisistką w głównej drabince Australian Open. Po raz pierwszy w karierze dotarła do 1/8 finału w Wielkim Szlemie. Zarówno dwa lata temu we French Open, jak i w ubiegłorocznym US Open przegrała mecz otwarcia.

 

- Nie mogę uwierzyć, że to dzieje się naprawdę - powiedziała szczęśliwa Anisimova po piątkowym zwycięstwie.

 

Jest też pierwszą w historii tenisa osobą urodzoną po 2000 roku, która awansowała do 1/8 finału wielkoszlemowych zmagań.

 

Mieszkająca na Florydzie nastolatka jest najmłodszą Amerykanką w "16" zawodów tej rangi od 1998 roku, gdy do tego etapu French Open dotarła Serena Williams. Biorąc pod uwagę zaś tylko Australian Open, to trzeba sięgnąć do 1993 roku, gdy takim wyczynem popisała się Jennifer Capriati.

 

Kolejną rywalką Anisimovej będzie rozstawiona z "szóstką" Czeszka Petra Kvitova lub Szwajcarka Belinda Bencic.