Przed wyjazdem do Peru Przygoński zapowiadał walkę o podium. Gdyby nie nie awaria skrzyni biegów na szóstym etapie, byłby blisko realizacji tego celu. Przez cały rajd toczył wyrównaną walkę z czołówką, czterokrotnie plasując się na trzecim miejscu na etapie. Mimo, iż nie udało się "wdrapać" na podium w klasyfikacji generalnej, Polak uznaje swoje osiągnięcie za wielki sukces. 

 

- To jest super sukces, bardzo się cieszymy z czwartego miejsca. O podium walczyliśmy do końca. Za nami dziesięć dni ekstremalnie trudnego rajdu, ale trzy ostatnie były najtrudniejsze. Mieliśmy bardzo dużo trudnych wydm do pokonania, a piasek był bardzo miękki i trudno było po nim jechać. Dla mnie był to bardzo dobry rajd. Bardzo dziękuję Tomowi, z którym jechałem, bo doskonale "dowiózł" mnie do mety. Jechało nam się bardzo dobrze. Bardzo dobrze działał nasz samochód, więc wszystko się zazębiło i jesteśmy dumni, że po całym sezonie w Pucharze Świata i po tylu przejechanych kilometrach przeskoczyliśmy na wyższy poziom i bez problemu rywalizujemy ze światową czołówką. To jest prawdziwa walka. Za rok przyjedziemy tu jeszcze mocniejsi. Przed nami cały sezon Pucharu Świata i jeżeli zastosujemy ten sam program treningowy, co w zeszłym roku, to na następny Dakar przyjedziemy naprawdę bardzo, bardzo silni. Dziękuję wszystkim, którzy trzymali za nas kciuki, wielkie podziękowania dla naszych partnerów, którzy nas wspierają. Największym jest Orlen i wielkie dzięki za to, że w nas wierzą. Gratuluję wszystkim Polakom, którzy dojechali do mety - powiedział Przygoński po odebraniu pamiątkowego medalu za czwarte miejsce w 41. Rajdzie Dakar.

 

Całą wypowiedź Jakuba Przygońskiego w załączonym materiale wideo.