Warunki pogodowe podczas treningu i kwalifikacji nie należały do najłatwiejszych - skoczkom towarzyszyły okresowo silne opady śniegu, a z powodu silniejszych podmuchów zarządzano przerwy. Z tego też powodu zmieniano usytuowanie belki, która podczas prób wędrowała w przedziale 12-15.

 

Najwyżej w klasyfikacjach uplasował się Aleksander Zniszczoł (szóste miejsce). "Najbardziej się cieszę, że wprawdzie z małymi błędami, ale oddałem trzy równe skoki (125,5 m, 123, 128,5), a ten w kwalifikacjach był fajny i to w naprawdę niełatwych warunkach. Wydaje mi się też, że wreszcie odzyskałem swobodę skoków, czego ostatnio naprawdę mi brakowało" - podsumował.

 

10. był Dawid Kubacki (128, 139, 125,5). "W treningach bardzo fajnie, podczas kwalifikacji też nieźle, zwłaszcza, że zmieniły się warunki. Obniżono też belkę, więc na progu czułem, że te nartki nie współpracowały i 'były trochę wiszące', co sugerowało, że powiało trochę z tyłu, ale w mojej ocenie wszystkie skoki były dobre".

 

21. był Kamil Stoch (120,5, 127, 124). "Forma równa, ale mogła by być lepsza. Dziś trochę szwankowało trafianie w próg - pozycja najazdowa była w porządku, ale potem... pół metra za progiem nie przeszkadza, ale dwa metry już tak" - zażartował i zaraz dodał, że jednak nie ma powodów do obaw.

 

"Bo nie jest to wszystko dalekie od dobrego, tylko czasem trzeba się więcej pomęczyć. Poza tym uwielbiam tu skakać, mamy wsparcie kibiców, które zawsze dodaje energii przekładającej się na jeszcze lepsze skupienie i wykonanie pracy najlepiej jak tylko się w danym momencie potrafi" - podkreślił.

 

Poproszony o ocenę swoich prób w treningach i kwalifikacjach (41. miejsce) Maciej Kot powiedział, że "szału nie ma", ale ważne jest to, że zaczął w Zakopanem z poziomu, jaki prezentował tydzień wcześniej w Predazzo.

 

"Czyli niezłych skoków (124, 128, 112), w których dobrze czuję pozycję najazdową, odbicie i lot. W tym kwalifikacyjnym odbicie nie było najlepsze, warunki też nas nie rozpieszczały, ale w niedzielnym konkursie jestem" - dodał.

 

Stefan Hula (123, 125, 121,5) stwierdził, że wykonał dopiero pierwszą część zadania. "Już w Predazzo było lepiej, a tutaj wyraźnie łatwiej idzie mi wykonywanie zaleceń trenera, więc chyba to jest pozytywne. Zwłaszcza, że warunki dziś nie były, jak to się mówi, kolorowe - np. tuż po wyjściu z progu, gdy wiatr z tyłu powodował utratę wysokości".

 

Jakub Wolny (118, 122, 132, 16. miejsce) powiedział, że chociaż zaczął występ słabo, to zakończył dobrze. "Dawniej w Zakopanem 'paliłem', teraz nauczyłem się podchodzić do tego startu mniej emocjonalnie i to chyba przynosi oczekiwane efekty" - zauważył.

 

Klemens Murańka był dosyć zadowolony ze swoich skoków (116,5, 113, 113,5). "Niedosyt jest, ale będzie szansa na poprawę. Liczę, że od niedzieli 'to coś' u mnie wreszcie zaskoczy" - podsumował.

 

W niedzielnym konkursie, który rozpocznie się o godzinie 16. wystartują także Piotr Żyła (119,5, 111,5, 113,5), Przemysław Kantyka (129, 112, 115), Andrzej Stękała (129,5, 108, 107,5) i Paweł Wąsek (118, 118,5, 119,5).

 

W sobotę natomiast o 16.15 na Wielkiej Krokwi rozegrany zostanie konkurs drużynowy. Polskę reprezentować będą Żyła, Kot, Stoch i Kubacki.

 

W piątek z powodu choroby nie wystąpił Tomasz Pilch. Doktor Aleksander Winiarski powiedział, że źle czuje się także Kacper Juroszek.

 

"Dopadła ich infekcja grypowa i są w trakcie leczenia. Mam nadzieję, że do poniedziałku, kiedy to wylatują do Lahti na mistrzostwa świata juniorów (24-27 stycznia), będzie już wszystko w porządku" - uzupełnił lekarz polskich skoczków, który zapewni opiekę medyczną w Finlandii, gdzie oprócz Pilcha i Juroszka wystąpią Wąsek, Mateusz Gruszka, Adam Niżnik, Kinga Rajda, Anna Twardosz, Kamila Karpiel i Joanna Kil.