W drugiej serii zawodów drużynowych kibice zgromadzeni pod Wielką Krokwią przeżyli prawdziwą huśtawkę nastrojów. Johann Andre Forfang został zdyskwalifikowany za nieregulaminowy kombinezon, co pozwoliło naszym skoczkom wskoczyć na podium. Po drodze był imponujący rekord Dawida Kubackiego, jednak prawdziwy dramat przeżył reprezentant Niemiec, David Siegel.
 
Niemiecki skoczek poszybował na imponujące 142,5 metra, jednak nie ustał próby i fatalnie upadł. Konieczna była interwencja lekarzy, którzy wynosili zawodnika ze skoczni na noszach. Media posądzają o błąd jury konkursu, które pozwoliło na oddanie skoku w uniemożliwiających bezpieczeństwo warunkach. Żal do organizatorów ma selekcjoner Niemców, Werner Schuster.
 
- Rozbieg powinien zostać skrócony po tym, jak Markus Eisenbichler pobił rekord skoczni - powiedział dla skispringen.com szkoleniowiec.
 
Wypadek okazał się na tyle pechowy, że diagnozy mówią nawet o skręceniu kolana i zerwaniu więzadeł. To oznaczałoby prawdopodobnie koniec sezonu dla 22-latka.
 
Reprezentanci Niemiec wygrała rywalizację drużynową o zaledwie 0,1 punktu, jednak tamtejsze media piszą o "horrorze, który przyćmił wielki triumf".