Michał Kita wraca do startów w MMA po długiej przerwie. Po raz ostatni widzieliśmy go w klatce w czerwcu zeszłego roku, kiedy to przegrał z Viktorem Pestą. 

 

- Cieszę się, że wracam. Kiedyś bardzo mądry człowiek powiedział mi jedną rzecz: "rób wszystko, by nie być uzależnionym od walk". U mnie jest trochę inaczej. Mam propozycje, ale czasami z nich nie korzystam. W MMA nie biłem się od 1,5 roku. Siedem miesięcy temu miałem walkę w K-1. Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem - powiedział.

 

"Masakra" ma 38 lat i z pewnością jest na ostatniej prostej w swojej karierze. To nie przeszkadza mu jednak w solidnych przygotowaniach do gali Babilon MMA 7. Twierdzi też, że nadal ma w sobie pokłady energii, dzięki którym znajduje motywacje do kolejnych startów.

 

- Chce mi się, a ciało mi na to pozwala. Kiedyś sobie zaplanowałem, że chcę mieć przynajmniej 30 stoczonych walk. Na razie mam 27, więc na pewno stoczę te brakujące trzy. Myślę, że jestem w stanie spokojnie zrobić te 6-7 pojedynków - dodał.

 

Z podobnego założenia wychodzi jego przeciwnik. Głuchowski wraca do klatki po ponad trzyletniej przerwie! 

 

- Mam potrzebę walki. Ciągnie wilka do lasu. To jest we krwi. Uważam, że dojrzałem do startów. Moje wcześniejsze walki mi się nie podobały. Wcześniej rzuciłem rękawice Damianowi Grabowskiemu, ale walka nie doszła do skutku. Cieszę się, że bije się z Michałem Kitą, bo to wielka postać MMA - stwierdził.