Mimo, że Indykpol AZS nie radzi sobie w tym sezonie choć w połowie tak dobrze, jak w poprzednim, to był faworytem poniedziałkowego spotkania. MKS Będzin to ostatnia drużyna PlusLigi. Wygrała tylko jeden mecz i zgromadziła sześć punktów.

 

Już pierwszy set wskazał na to, kto będzie prowadził grę w tym meczu. Wyrównana walka utrzymała się tylko do stanu 2:2. Potem na zagrywce pojawił się Jan Hadrava. Czech utrudnił życie przyjmującym ułatwiając za to grę swojemu zespołowi. Podopieczni trenera Michała Mieszko Gogola osiągnęli czteropunktową przewagę (6:2), którą chwilę później podwyższyli do dziesięciopunktowej (13:3). Ostatecznie set zakończył się bardzo wysokim zwycięstwem 25:14.

 

Druga partia miała niezwykle dziwny przebieg. Po dłuższym okresie wyrównanej gry na niewielkie prowadzenie zaczęli wysuwać się przyjezdni. W pewnym momencie na tablicy widniał już wynik 22:17 i wydawało się, że olsztynianie pewnie zmierzają po zwycięstwo. Gospodarze wrócili jednak do walki i doprowadzili do niezwykle emocjonującej końcówki. Jak się potem okazało był to set, w którym zespoły zdobyły najwięcej punktów od początku tego sezonu (38:36). Lepsi okazali się siatkarze Indykpolu.

 

Po zmianie stron będzinianie nadal nie mieli zbyt wiele do powiedzenia. Mimo krótkotrwałych zrywów nie zdołali przedłużyć losów spotkania i pozwolili olsztynianom wywieźć z Sosnowca komplet punktów.

 

MKS Będzin - Indykpol AZS Olsztyn 0:3 (14:25, 36:38, 19:25)

 

MKS Będzin: Adrian Buchowski, Bartłomiej Grzechnik, Lincoln Williams, Jakub Peszko, Artur Ratajczak, Lukas Tichacek, Michał Potera (L) oraz Rafał Faryna, Jan Fornal, Szymon Gregorowicz (L)

 

Indykpol AZS Olsztyn: Robbert Andringa, Paweł Pietraszko, Jan Hadrava, Serhij Kapelus, Miłosz Zniszczoł, Paweł Woicki, Michał Żurek (L) oraz Mateusz Kańczok, Sebastian Warda