Polski środkowy ponownie był rezerwowym. Na parkiecie łącznie przebywał tylko pięć minut i nie oddał ani jednego rzutu. W statystykach zapisał się tylko dwoma zbiórkami.

 

Clippers wciąż muszą sobie radzić bez kontuzjowanego Włocha Danilo Gallinariego, a na niewiele zdał się powrót do gry Lou Williamsa. 32-latek trafił tylko pięć z 16 rzutów z gry. Niemal cała drużyna miała problemy ze skutecznością, która wyniosła 36,3 proc. Tobias Harris wykorzystał zaledwie jedną z dziewięciu prób. Najwięcej punktów - 16 - zdobył Patrick Beverly.

 

"Oddawaliśmy wiele rzutów z bardzo dobrych pozycji, ale piłka po prostu nie wpadała do kosza. Raz na jakiś czas zdarzają się takie mecze" - powiedział trener Clippers Doc Rivers.

 

Mavericks radzili sobie w tym elemencie znacznie lepiej (46,9 proc.). Najlepszy w ich szeregach był Harrison Barnes, który uzyskał 20 pkt. Po 17 dołożyli Słoweniec Luka Doncic i Dennis Smith Jr. DeAndre Jordan miał natomiast 13 pkt, 16 zbiórek i cztery bloki.

 

Koszykarze z "Miasta Aniołów" mają bilans 25 zwycięstw i 22 porażek. Kolejne spotkanie rozegrają już w środę - na wyjeździe zmierzą się z Miami Heat (22-23).

 

Ciekawie zapowiadała się konfrontacja dwóch czołowych drużyn Konferencji Zachodniej Oklahoma City Thunder i Portland Trail Blazers. Przez niemal cały mecz utrzymywała się niewielka przewaga gospodarzy, którzy wygrali 123:114.

 

Thunder do zwycięstwa poprowadzili Russell Westbrook i Paul George. Westbrook zanotował 14. w sezonie i 118. w karierze tzw. triple-double. Złożyło się na nie 29 pkt, 14 asyst i 10 zbiórek. George natomiast na swoim koncie zapisał 36 pkt, osiem zbiórek i pięć przechwytów.

 

"To, co najbardziej zaważyło na naszej porażce, to aż 19 strat. Były dla Thunder niczym paliwo, które pozwalało im się rozpędzić" - ocenił trener Trail Blazers Terry Stotts.

 

Dla pokonanych 34 pkt zdobył Damian Lillard, C.J. McCollum dołożył 31, a Bośniak Jusuf Nurkic miał 22 pkt i 15 zbiórek.

 

WYNIKI I TABELE NBA