Urszula Rzepczak: Po podpisaniu kontraktu przez Krzysztofa Piątka na Twitterze napisał Pan „Kolejny piłkarz w wielkim, liczącym się klubie”. Powiedział Pan również, że być piłkarzem w Italii to zupełnie inny smak, inna wartość uprawiania tego zawodu. Respekt, szacunek na całe życie. Widzimy to każdego dnia na pańskim przykładzie...

 

Zbigniew Boniek: Mamy rozmawiać o Krzysztofie Piątku. 

 

Tutejsi dziennikarze mówią, że Krzysztof Piątek jest bardzo młody, jak na warunki włoskie. Ma dopiero 23-lata. Czy Pana zdaniem to rzeczywiście tak zawrotna, szybka kariera? W czerwcu podpisał kontrakt z Genuą, a jeszcze kilka miesięcy temu grał w Cracovii.

 

Piłka nie jest do końca zaprogramowana i przemyślana. W futbolu są momenty, które trzeba umieć wykorzystać. To są chwile, o których czasem marzy się całe życie. Progres, jaki Krzysztof zrobił przez ostatnie miesiące sprawił, że nie mógł powiedzieć nie Milanowi. Ten kontrakt wprowadza go na najwyższą półkę piłkarską. Milan to jeden z najbardziej utytułowanych klubów piłkarskich na świecie. Dobrze zrobił, że wybrał tę propozycję. Jestem przekonany, że sobie poradzi. To jest już chłopak poukładany, spokojny. Ma z boku kobietę, która mu dobrze podpowiada. No i przede wszystkim potrafi grać w piłkę. Posiada umiejętność gry kombinacyjnej, ma dobre uderzenie głową, strzela z daleka i bliska, dobrze widzi bramkę.

 

Presja będzie duża. Z Mediolanu odchodzi Gonzalo Higuain. Polak przychodzi na jego miejsce. Nie wybrał jednak tej feralnej dziewiątki. Coś jest chyba na rzeczy z tą klątwą dotycząca tego numeru na koszulce w Milanie?

 

Podobno mu odradzali, bo od czasów Inzaghiego kto ma 9-tkę w tym klubie, ten się pali. Higuain jest innym przypadkiem. On miał swoje problemy już w Juventusie. Dlatego musiał odejść. Nie do końca się chyba zaaklimatyzował w Mediolanie. Milan miał też problemy z UEFA Financial Fair Play. By wypełnić wymogi, musieli z kogoś zrezygnować. Cała operacja im się opłaca. Biorą zawodnika dużo młodszego, który ich mniej kosztuje, ale jego wpływ na grę Milanu może być taki sam. Dla Krzysztofa jest to wielka próba, ale ja się cieszę, że on przed nią staje. W piłce nie można sobie wszystkiego zaplanować, że najpierw zagram tu, potem gdzie indziej, wzbogacę sobie CV i dopiero pójdę do wielkiego klubu.

 

Na dziś zaprogramowane jest już na pewno, że Piątek zagra w czerwono-czarnej koszulce z numerem 19. Sądzi Pan, że debiut może nastąpić już w ten weekend. Czy będzie jednak grzał ławkę?

 

Na pewno nie będzie grzał ławki. Przynajmniej na początku. Będzie miał od trenera Gattuso zielone światło. Czy jednak trener wystawi go w sobotę od pierwszej minuty, trudno powiedzieć. Grają z Neapolem, jedną z mocniejszych drużyn, gdzie są też dwaj nasi fantastyczni piłkarze – Milik i Zieliński. Czekam z wielkim zaciekawieniem na ten mecz.

 

We włoskich mediach od poniedziałku było prawdziwe szaleństwo związane z transferem Piątka. W gazetach można było znaleźć mnóstwo barwnych określeń, porównań – choćby to z białym dymem, nawiązującym do wyboru papieża. Czy określenie „Kolejny Krzysztof wyrusza z Genui na podbój świata” co ma nawiązywać do wyprawy Krzysztofa Kolumba.

 

Do mnie też dzwoniło mnóstwo dziennikarzy. Musicie wiedzieć, że bycie piłkarzem to jest coś fantastycznego. To jest rzecz niepowtarzalna. Bycie sportowcem to realizacja dziecięcych marzeń. Ale we Włoszech bycie piłkarzem, sportowcem to jest jeszcze trzy razy ważniejsze. W Italii, jak grasz w piłkę, grasz dobrze i dobrze się zachowujesz, to jesteś w pamięci tego kraju przez całe życie. We Włoszech piłkarze są celebrowani ponad miarę. Krzysztof wpadł na taką topową karuzelę. Fajnie było to wszystko czytać. W tym tygodniu wszystkie gazety sportowe, a jest ich tutaj sporo, pisały i o Piątku i o Miliku i o Zielińskim – jacy to polscy piłkarz są utalentowani. My czasami sami siebie nie doceniamy. Bo u nas mówi się, że my nic nie robimy na poziomie piłki klubowej. Trudno coś zrobić, skoro my co roku najlepszych sprzedajemy, a kupujemy gorszych. Nie widziałem jeszcze przypadku, by jakaś firma dobrze funkcjonowała, gdy sprzedaje najlepszych, a kupuje gorszych. Obecnie jest bardzo szeroka grupa piłkarzy, którzy mogą zrobić karierę. Oby tylko dokonali wyborów w odpowiednim momencie. I tu następne brawa dla Krzysztofa. Bo już dwa-trzy lata temu miał możliwość opuścić polską ligę, ale chciał wyjechać jako piłkarz ukształtowany, kompletny, gotowy na takie wyzwania.

 

Kibice Genui bardzo żałują. A jak to wygląda z punktu widzenia Mediolanu. Wygląda dziś na to, że lata świetności Milan ma za sobą. Piątek ma pomóc w powrocie do wielkości?

 

Milan Berlusconiego, Sacchieggo to była najlepsza drużyna w Europie. Wygrywała wszystko, co było do wygrania. Teraz są w dołku. Mają jednak nowych właścicieli, którzy marzą o powrocie do wielkości. Jeśli chodzi o otoczkę, to nic im nie brakuje. To jest ciągle wielki klub, fantastycznie zarządzany, z rzeszą oddanych kibiców. Brakuje im wyników sportowych. Przyjście Krzysztofa to ma być początek. Przyjdą na pewno następni. Czy to się przełoży na wyniki? Zobaczymy. W piłce to nie jest tak, że kupi się pięciu i od razu zaczną wygrywać. Czasami piłka nie ma wiele wspólnego z logiką. Nie wiadomo dlaczego ktoś wygrywa, a ktoś inny przegrywa.

 

Tak na koniec. Jest Pan dumny?

Tak. Rozpiera mnie duma, bo nasi piłkarze, którzy tu są, są szanowani. Przez 24 godziny na dobę dobrze wykonują swój zawód. Jestem dumny, bo p Polakach piłkarzach mówi się tu dobrze. Nie robią żadnych rzeczy, które byłby powodem do jakiś sensacyjnych artykułów. Wszyscy szybko nauczyli się języka włoskiego, są mile widziani w szatni, potrafili się scalić z zespołami. To naprawdę fajny moment dla nas Polaków we Włoszech.