Piątek został w czwartek oficjalnie zaprezentowany jako zawodnik "Rossonerich". W prezentacji wzięli udział odpowiadający obecnie za pion sportowy Milanu byli piłkarze tego klubu Brazylijczyk Leonardo i Paolo Maldini. Kiedyś polski napastnik mecze tych panów w czerwono-czarnych koszulkach mógł oglądać w telewizji. Teraz cała uwaga była skupiona na nim.

 

- Krzysiek Piątek już w Zagłębiu Lubin pokazał, że jest utalentowany, ma olbrzymie możliwości i charakter - mówi Mateusz Borek. - Brakowało mu jednak przełamania mentalnego. Rozmawiałem na jego temat wielokrotnie z Piotrem Stokowcem i on mówił, że nie potrafi zdefiniować tego, że Krzysiek w meczach Zagłębia wygląda zupełnie inaczej niż podczas treningów. Tam prezentował się świetnie, pokazywał nieprzeciętne umiejętności, na każdym treningu udowadniał, że może być wielką gwiazdą piłki. Potem następuje transfer do Cracovii, tam ugruntowuje swoją pozycję, wierzy w niego Michał Probierz przepowiadając świetlaną przyszłość.

 

- Potem jest już transfer do Genoi - klubu dobrego, solidnego jeśli chodzi o ligę włoską. I to pierwsze pół roku w Serie A to jest jakiś kosmos. Piątek przez wiele tygodni prowadzi w klasyfikacji najlepszych strzelców. Ci, którzy oglądają ligę włoską wiedzą, że przyjdzie taki dzień, że któryś z wielkich piłkarzy gigantów Serie A Polaka wyprzedzi, połknie. I nagle się okazuje, że chłopak, który zarabia 350 tysięcy euro, kosztował 3 czy 4 miliony, trafia do klubu z wielką tradycją, wielkimi tradycjami. 35 milionów euro za transfer do Milanu, a sam zawodnik będzie zarabiał 10 razy więcej niż w Genoi. Realizując kontrakt do 2023 roku stanie się więc człowiekiem majętnym i w zasadzie jego wnuki nie muszą się martwić o przyszłość - dodaje komentator Polsatu Sport.

 

Polak będzie grał w Milanie z numerem 19. Wcześniej spekulowano o "dziewiątce", z którą występowali w tym klubie m.in. Marco van Basten czy Filippo Inzaghi. W ostatnich latach jednak zawodnicy, którzy przyjmowali ten numer, nie radzili sobie najlepiej.

 

- Ja do Milanu podchodzę z wielkim sentymentem, bo pamiętam tę holenderską trójkę: Gullit, Rijkaard, Van Basten - mówi dziennikarz Polsatu. - Pamiętam też Massaro, Donadoniego, Maldiniego czy Baresiego. Z kolei symbolem kolejnej dużej ery Milanu jest Andrij Szewczenko i dzisiaj patrząc na transfer Piątka, zastanawiam się gdzie jest limit Polaka, to jego niebo.

 

Wypowiedź Mateusza Borka w załączonym materiale wideo.