To już trzeci z rzędu weekend, w którym najlepsi biathloniści ruszą do walki o punkty Pucharu Świata. Po rywalizacji w Oberhofie i Ruhpolding, przyszedł czas na starty w Anterselvie. Zostaną tam rozegrane sprinty, biegi na dochodzenie i biegi ze startu wspólnego. Oznacza to, że już od pierwszego dnia zawodów trzeba biegać i strzelać na "najwyższych obrotach", by zakwalifikować się do kolejnych konkurencji.   

 

W czwartkowym sprincie wystartują cztery Polki: Monika Hojnisz, Kinga Zbylut, Kamila Żuk, Karolina Pitoń, Ta pierwsza zajmuje w klasyfikacji generalnej PŚ 11. miejsce i jako jedyna z naszych reprezentantek jest pewna udziału we wszystkich biegach. Do sobotniego - na dochodzenie - awansuje 60 najszybszych zawodniczek sprincie. Jednak w niedzielnej masówce pobiegnie tylko 30 biathlonistek. 25 najwyżej sklasyfikowanych w "generalce" PŚ oraz pięć czołowych ze sprintu spoza tej grupy. Zbylut, Żuk i Pitoń muszą więc mocno o to miejsce walczyć.

 

27-letnia Hojnisz zdobywała punkty w każdym z rozegranych w tym sezonie biegów, kibice liczą na to, że w Anterselvie podtrzyma tę dobrą passę.

 

Po weekendzie spędzonym we Włoszech biathloniści przeniosą się do Kanady i Stanów Zjednoczonych. Od 7 do 10 lutego rywalizować będą na trasach w Canmore, a kilka dni później w Salt Lake City. Będzie to ostatni sprawdzian formy przed mistrzostwami świata w Oestersund. 

 

Transmisja sprintu kobiet w Anterselvie w Polsacie Sport od godziny 14.30.