Szczecińska ekipa stawiła się na lotnisku około siódmej rano. Wylot zaplanowano na 9:00, jednak kilka minut po tej godzinie na koncie Pogoni na Twitterze pojawił się pierwszy film, na którym można zobaczyć, jak fatalna aura żegnała drużynę w Turcji. Nad tamtejszą riwierą doszło do nagłego załamania pogody. Szalały burze, z nieba sypał grad, przechodziły trąby powietrzne.

Później kilkakrotnie zamieszczano informacje o kolejnym opóźnieniu wylotu do Berlina, gdzie miał lądować samolot z Portowcami na pokładzie. Nie pozostawało jednak nic innego, jak cierpliwie czekać. W końcu nadeszła dobra informacja. O 16.00 samolot mógł wystartować.  Trzy godziny później na Twitterze poinformowano, że gracze są już w stolicy Niemiec, a stamtąd do Szczecina pojadą autobusem.

Z piłkarzami nie przyleciał trener Kosta Runjaic. On również spędził na lotnisku w Turcji kilka godzin, ale wylądował we Frankfurcie nad Menem. Stamtąd pojechał do domu, by świętować urodziny swojej żony.