Pracownicy Stadionu Miejskiego w Białymstoku zauważyli, że jest tu bardzo dużo gołębi, nie tylko w trakcie meczu, ale także na co dzień. Na tyle dużo, że sprawiają problemy porządkowe. Wprawdzie nie biją się, nie zaczepiają gości, ale powodują problemy związane z higieną. Jest to na tyle poważny problem, że przed każdym spotkaniem Jagiellonii w Ekstraklasie, trzeba wynajmować firmę zewnętrzną, która sprząta krzesełka, na których siedzą kibice czy osoby tu pracujące.

 

W związku z tym zarządca obiektu postanowił wynająć sokolników ze swoimi drapieżnymi ptakami - sokołami, jastrzębiami, myszołowcami towarzyskimi. I te oto ptaki przyjeżdżają raz na kilka dni, żeby gołębie wypłoszyć.

 

- Zauważyliśmy już jakiś czas temu, że gołębie obrały sobie ten teren jako miejsce do żerowania i gniazdowania - mówi Maciej Glinka. - Problem z nimi jest taki, że bardzo zanieczyszczają trybuny, co negatywnie wpływa na wizerunek stadionu, a także stwarza zagrożenie dla instalacji technicznych, które znajdują się pod dachem, dlatego też zdecydowaliśmy się na usługi sokolników. Powierzyliśmy tę sprawę profesjonalistom.

 

Takim właśnie profesjonalistą jest sokolnik Kamil Borowski: - Te ptaki mają szczególne predyspozycje, bo nie latają zbyt szybko, ale mają długie ogony i są zwrotne. Dlatego lawirowanie w gąszczu tych konstrukcji stalowych nie nastręcza im żadnych problemów. Potrafią się przecisnąć przez najmniejszą szparkę. Dajemy w ten sposób sygnał gołębiom, że skończyły się słodkie czasy - że jest tu drapieżniki że najlepiej poszukać sobie nowego miejsca - mówi Borowski.

 

Drapieżniki przyjeżdżają na ten stadion nieregularnie. Chodzi o to, że gołębie przyzwyczajają się do obecności innych ptaków i trzeba do nich podejść z zaskoczenia. Opiekunowie drapieżników i zarządca stadionu mają nadzieję, że niesforne ptaki uda się przepłoszyć do początku rundy rewanżowej piłkarskiej Ekstraklasy.

 

WYNIKI, TERMINARZ I TABELA EKSTRAKLASY