PGE Skra w przypadku wygranej znacznie zbliżyłaby się do awansu do play-off Ligi Mistrzów. Niestety przegrywając z Greenyardem będzie musiała włożyć więcej wysiłku w kolejne spotkania. - Myślę, że straciliśmy dużą szansę na spokojniejszą przyszłość, ale nic nie jest stracone - mówi Roberto Piazza, trener PGE Skry.

 

- Czekamy na inne spotkania. Mieliśmy szansę, żeby zakończyć ten mecz w czwartym secie. W pierwszym nie prezentowaliśmy się dobrze, chociażby tak, jak na treningu dzień wcześniej. W czwartej partii graliśmy prawie perfekcyjnie, prowadziliśmy 17:15 i nie zdołaliśmy zdobyć kolejnych łatwych punktów i to w żaden sposób. Rywale dobrze to wykorzystali. Tie-break to już loteria. Przegraliśmy 12:15, ale ten mecz powinniśmy skończyć w czwartym secie, a nie piątym - dodał.

 

Teraz zespół musi się skupić na najbliższych spotkaniach w PlusLidze, a dopiero później wróci do walki w Lidze Mistrzów. - Nasza przyszłość jest taka, że w czwartek trenujemy, choć niektórzy gracze będą musieli dojść do siebie - mówi Piazza. - W piątek jedziemy do Olsztyna, w sobotę mamy tam ciężki mecz. Potem będziemy myśleć o Jastrzębiu, potem o Rzeszowie, a potem znów ponownie możemy skupić się na Lidze Mistrzów i meczu z Treflem. Powtórzę: najpierw Olsztyn, Jastrzębie i Rzeszów. To jest nasza przyszłość - zakończył szkoleniowiec.

 

Mecz Indykpol AZS Olsztyn - PGE Skra Bełchatów rozpocznie się o godz. 14.45. Transmisja w Polsacie Sport.

 

WYNIKI I TABELA LIGI MISTRZÓW

 

WYNIKI I TABELA PLUSLIGI